poniedziałek, 26 grudnia 2022

Nie wątp

Nie wątp

autor: Radzikowski
5.0/5 | 1


drogi prowadzą wszędzie
myśli przednie najlepsze
jedna z nich prowadzi
do ciebie
jutro szczęśliwy będę

radosne poranki
o tak
uśmiech i oczów blask
tyś winem gronowym
upijać się będę tobą

ściany pękną z zazdrości
które wariata czynią
przestanę gadać do nich
będąc moją dziewczyną

wszelkie podniebne kotary
słońcu ustąpią
jeśli miłość nie ma
to ci którzy w miłość
wątpią

x x x

życie
toż świecą
zaś ty
w grze

boisko
strzelasz
do jednej bramki
wpadają gole

nie na torcie
ona
na którym
wisienka
pogłaskać
nie pogłaszcze
za ciężka ręka

bycie
jedna róża
podana
mnie
zaiste piękna
żywot się
zwie

tysiące róż
przeciętych
w wazonie
jedna ona
moja
samotnie
i miłość niespełniona

Coś więcej

wiedzie
tylko dokąd
kręta
jedna z dróg
sufler i scena
w sercu
Bóg

wiara ponoć
przenosi
zobaczę nie jeden
cud
wszak
wszędzie cuda

na moje rany
miód

tęsknotę
wyleczyć

tylko kiedy
jak
jesieni pięćdziesiąt
minęło
rach
ciach

w głowie mojej
portretem
w sercu
drzwi wciąż otwarte
skarbiąc cierpliwość
Balzaka
coś więcej będzie
warte

Pokocha nawet rdzę

na przystanku stałaś
ty
odjechałaś
smutno mi
bliskość ciała
kiedy tam
noce długie
ja zaś sam
chmurne niebo
chmurne dni
deszcz w szyby
bije wciąż
rozchmurzenie
z twym powrotem
moje serce
tylko zdąż
dzisiaj bije
jutro
NIE
skrawek nieba
spieszyć się
ponagla czas
pajęcza sieć
czarna wdowa
głosi wieść
pożrę cię
bo miłość już taka jest
pokocha nawet rdzę
czekając
1

Chociaż

toć różne charaktery
by dopiec samotności
przędzie swoje nicie
szuka szczęścia w
miłości
wszak w serca zaglądamy
kiedy odnajdujemy
żadnych sekretów przed sobą
dat nie tasujemy
one same tasują
kalendarzy tyle
jeśli zdradziłeś mnie
w brzuchu umrą motyle
acz przebaczenie
na próżno
gdyż który raz z kolei
mając koronę
nie spadła
chociaż ślub
żeś cię wzięli
1 komen
Lubię to!
Komentarz
Wyślij

niedziela, 25 grudnia 2022

Walewska

Walewska

autor: Radzikowski
5.0/5 | 3


spod Łowicza Mario
tyś
gdzie jest Łowicz
teraz dziś
w pałacu Kiernozi
urodzona
kogo tyś
czyja żona

Suwarow dziewkę
chciał
zatem chycił
ciebie miał
jurny był oficer ów
robiąc dziecko
miałaś brzuch

Napoleon poszedł
w tan
świętej Heleny
skończył tam
w oczy spojrzał
smutne były
które uszczęśliwiły

Filip może i z konopi
byście niebyli samotni
trzeci syn przyszedł
na świat
trzech ojców było tak

serce z ciałem rozdzielono
dwa pochówki
dowiedziono
Oman Kiernozi
to jest fakt
nikt nie zaprzeczy
oj tak tak


Pani Walewsko
dawno już
konie biegały
wszerz i wzdłuż
Ukraina ona
tam
gdzie pałac twój
chaszczy łan

X X X


rzec by się chciało
nie przebaczaj
dobre serce
mówi inne
tylko co z tego
mieć będę
ot co
naiwne

czy drogę księżyca
zmienię
mlecznej światło
rozmażę
ciemnością nie powracać
nie rozkażę

oceanom cofnięcia
wód
lodowcom nie cielenia
ludziom w kosmos nie lecieć
przez podziurawione przestrzenie

dzisiaj
zmodernizowane spadło
nie doleciało do księżyca

x x x

z mgły wyszedł
duch
dziad jeden
który
dwieście lat temu
wyzionął ducha


i krąży po okolicach
domu
szuka

tu stał
jest pewny
którędy droga biegnie
a może tam
z cegieł
na cegle

wylazło pięć duchów
po czym
cała harda
oczy przecierają
gdzie miasto
macają asfalt

i jakieś dziwy
widzą
i gęby rozdziawione
jeden dziw
w tę
zaś drugi
w tamtą stronę

a to przecież
autostrada

Kaktus na dłoni

Kaktus na dłoni

prędzej gwiazdy pospadają
nim wszyscy pójdą do nieba
grzeszników miarą nie zmierzysz
więcej niż bochenków  chleba

diabeł w każdym widzi siebie
co człowiek inne zamiary
przepadniesz kiedy w ciało wlezie
mieć będziesz koszmary

anioł a cóż on może
poklepie pogłaszcze
po głowie
nastaw drugi policzek
tak powie

serafini w chórze jak zwykle
na chwałę Pana zaśpiewają
prędzej mi kaktus wyrośnie
na dłoni
że wszystkie gwiazdy pospadają

2022-12-25 02:23:08

----------------------------------------------------------------------------------------------

Atrapa

jesteś miodem
na moje serce
kocham ciebie
najmocniej jak
potrafię


ubiegłej nocy
gwiazdy zajrzały
wraz z księżycem
mój pokój rozjaśniły

nie mogłem zasnąć
myślałem kim jestem
i co mam zrobić
ze swoim życiem

jak żyć samemu
cztery ściany
sufit i ja
miłość nie w prezencie

stroiłem dzisiaj choinkę
ile bombek
nie liczyłem
anielskich włosów
nie miałem
również waty białej

mój miód poszedł
w tan
zabrał ją
pewien pan

myślę sobie
miłość czy nie
a może tylko
atrapa

2022-12-24 00:45:50

----------------------------------------------------------------------------------------------

czwartek, 22 grudnia 2022

Bezsenność

Bezsenność 

nie  daleko świtu
położyłem się  

wczoraj
w najdłuższą noc roku
następna krótsza

nawet nie śniłem 
gdyż nie spałem
cichy zegar na ścianie
światło  włączone
pisałem

myśli  zatrzymane
kartek nie rwę 
brak drugiej osoby
nie wadzi
nie wiem czym samotność
chociaż samotnym
nie myślę  o tym
by nie gadać
ze ścianami

otworzyłby usta
zaś ja nastawił uszy
i tak biorę Convulex
będąc pobudzonym


Zawodzi

Zawodzi

czymże wspomnienia
duchem czasu
uganiając się
za dziewczętami
najbardziej kochałem
Brigidę
nigdy nie powiedziałem
jej tego

czymże miłość
nastolatka
nieobycie obcowania
gdy dziewczyna
wcześniej dojrzewa
patrzy na starszego

kiedy rzekomy
czas za sobą
wszystkie moje stracenia
pierwsze myśli
niewdrążone w życie
nieodżałowane

którą myśl mieć
za przewodnią
by nie być rozczarowanym
tyle ich w głowie
skąpo rozumu
błędny wiek
zawodzi

Niech spią

Niech śpią

autor: Radzikowski
5.0/5 | 2


nie budź Bogów
którzy śpią
budząc również
demony wskrzesisz
stoczą walkę
między sobą
fakt oczywisty

jesteś zanętą
na demona
wylazło kopytne

grzech twój
srebrnikiem jednym
większość
wór

tysiące srebrników
Judasz nie miał
tyle
zaiste skarbnikiem
był
toś wartość
wszak liczniejsza
ręce zatarł czart

x x x


w puszcze
nadzieja
otwórz

ujrzysz
rozjaśni serce

mityczny Bóg
pomylił się
karząc pandorą
człowieka

przyjaźń prawdziwa
będzie policzona
od Boga prawdziwego

ważniejsza
niż miłość
bezcennym kruszcem

x x x


spłoszysz demony
kruki i wrony
z wisielczych drzew

zabierając czerń
na moment ucichnie
powrócą w pokaźnej
sile

ale to ty
żywisz je
stąd mają moc
oczyść głowę i serce
z lasu wyjdź


Diabeł

Diabeł

autor: Radzikowski
5.0/5 | 1


satanael samaël samiel
różnie ciebie zwą
szpetny
nie znasz moich myśli

aniele adom
personifikacjo zła
anioły z kobietami
bezprawne obcowanie

nie oślicą jestem
trzykroć bitą
którą mową ludzką
za co mnie zbiłeś

grozisz mieczem
ludziom przymierze
z Bogiem
odkąd Noe
wypuścił gołębicę

szóstego dnia stworzony
władco mocarstw powietrza
niegdyś wodzem serafinów
ogniem w sądzie ostateczność




X X X








umrzeć
uciec
Do czego przyrównać
skarbie słodki
mój

cóż mi przystoi
kochana
jam niewolnik
twój

nie marmur
pomnika zlecenie
pochówek szkieletowy
ten

słońca promienie
i ty
mój radosny
dzień




x x x

Ewelino
skarbie słodki mój
serce nie wytrzymało
odszedłem
w porze żniw

na kredytach żyłem
ucieszył mnie
fakt
iż oczarowana mą
twórczością
napisałaś do mnie

spotkaliśmy się
w Neuchatel
wtedy przyrzekłaś
żoną twoją będę

owdowieć owdowiałaś
hrabia Hański zmarł
lat dziesięć minęło
wzięliśmy z sobą ślub

poniedziałek, 19 grudnia 2022

Na moje serce

marzenia
w przezroczach

pragnienia 
oby  nie po próżni 

noce i dnie  
trwały 

najdłużej 




kochanie
nieskończone 

zdarzenia 
trafione

piętna 
nie  odciśnięte 
drogi  

nie kręte 



trucizny niepodane 
na moje serce

Pandora

Pandora

autor: Radzikowski



kobieta
zawiść Zeusa
za fałszywą ofertą
Prometeusza

przyozdobiły
charyty i chory
by z puszki Pandory

czyń Hefajstosie
ulep z wody i gliny
Atena prac nauczy
Afrodyta urodą obdaruje

Hermesie nie skąp
cech swoich
podziel się
kłamstwem i oszustwem

pokaż Epimeteszowi
weźmie za żonę
w prezencie dostaną
puszkę glinianą

a kiedy otworzą
paskudztwa wypełzają


x x x


Habemus Papam
raz który biały dym z komina
krucjaty czarne kruki
człowiek padlina

kto zbrodnie opłacał
nęcił zachęcał
myśli przednie teraz
gdzie kościół skręcał

czemuż wystawne stoły
panom święcili
zaś biedotę batogami
by posłuszni byli

gdzie świętość
oczy wszystkie
wtedy zwrócone
niepojęte mnie
czyny przebaczone


x x x

ze świata równoległego
stamtąd żeś
siła nie jednego
dwudziestu masz

czytasz w moich myślach
wiesz co chcę zrobić
przenikasz przez ściany
latasz lewitujesz

zdejmij okulary
zobaczę twój wiek
daj spokój zmarłym
którzy w pobliżu są

starzeć się nie starzejesz
zatrzymujesz czytasz
tyś zaklęciem czarownicy
chroniąc dzieci swoje
przed śmiercią

Ostatni oddech


celuje w zenit pod górę
zenitów ile mnie
oszczędza człowiek zdrowie
inne zaskoczy chce

cieszą oczy bardzo
chociaż poranki nie w sos
bierzesz to co podaje
taki człowieczy los

wschodzi
i zachodzi
księżyc słońce od lat
nie policzysz na palcach
swoich godzin i dat

chmurzy się
pogodniej
gaśnie życie tóż
znałeś bardzo dobrze
ostatni oddech i gwóźdź