wtorek, 16 sierpnia 2022

Trzy

  Gabriel» 

chcesz być w centrum uwagi
niestety motacz się w sieci
rybak zarzucił
czas nie(odwrócił)
z górki leci

mowa ust i ciała
nie jedną formę przybrała
ktoś dostrzegł
zrozumiał
oprzeć się nie(umiał)
ochrzcili Michała

wtrąciwszy wersy kolejne
nie jestem kwiatem
nie(zwiędnę)
byle nie(potencja)
szczęśliwy będę

Ach życie

 ach życie

kroku nie(zrobisz)
nie ruszysz się
tylko dokąd
nm zgaśnie

dróg wiele
ja jeden
po prawej
i lewej
szeptają do ucha
czarty i anioły

słodkie niebo
czy jestem
w połowie drogi
lat ubyło
dreptanie zmorzyło

gdzie cel

Wtedy

 kiedy ptaki zamilkną 

pewno noc nadejdzie 

nie(wiosną) moja miła 

ponieważ  panoszy się 

wszędzie 


jak widzisz 

jeszcze lato 

jesień nie(dokazuje)

dzieci nie(idą)

do szkół

w powietrzu 

gorąc czuję 


kasztany pospadają 

z borów żołędzie 

z liści barwne dywany 

mnóstwo dnia ubędzie 


długie wieczory przyjdą 

nie(miłe) chłodne dni

wtedy herbata z miodem 

dobrze zrobi mi 

Lustro weneckie

 w  zakrzywionym lustrze 

na opak 

nie chcąc znać prawdy 

uciekasz w siebie 


głęboko schowana 

gdzie świat nie(znajdzie) 

resztek ciebie   


czy dobry moment 

by wyjść 

kiedykolwiek nastanie 


lustro weneckie 

i ty 

ugrzęzło przemijanie  

Musi być dwojga

 

Musi być dwojga

z czymkolwiek
zmierzę się
nie(ujawnię)
iż jestem słaby

nóg nie(ugnę)
ręce nie(opadną)
moja mała wojna
ja i myśl sieczna
na przekór

nie(wolno)
okazywać słabości
tym bardziej kochając
kochanie
winno posiadać
moc w sobie
inaczej
nie(przetrwa)

mogę stracić ciebie
nic nie(robiąc)
uczucia będą platoniczne
kiedy odejdziesz

miłość to karma
umysłu i serca
dawczyni
nadziej jutra

kochasz
i chcesz być kochany
a do tego
musi być dwojga

 

Kto kocha

wiem co jest
dostrzegłem miłość
w twoich oczach
szaleństwo
kochać

nie(wiem)jak będzie
jawą być z tobą
wielka nie(wiadoma)
uskrzydla mnie
kroczmy

uczucia złote
zmysły postradane
nie(obecna) normalność
oto czym jest kochanie

zwariowałem
oczywiście
zrywy szaleńca
kto kocha
ten z rozumnie



GDZIE ÓW ŚWIAT




młodsza od kosmosu
nasza planeta
życie w powijakach
wszechświat już był

radziła sobie
bez nas
bez ludzi
teraz
niestety
człowiek zatruwa

coś rzuciłeś
zamiast do kosza
w  około bałagan
w domu ład
panem u siebie
świrem za płotem
nie(zgoda)
jakże tak

wieki przetrwa
być może nie
wielki grzyb
przepowiednia
spełni się
unicestwienie
gwiezdny pył
gdzie ów świat
który był


ZDRADA

ulotności
nie(zobaczysz)
myślisz sobie
taki będę zawsze
nigdy słaby

jak długo
cieszyć będą
twoje widoki
może kiedyś
rozejrzę się
za młodszymi

zdrada
zawsze była
wszechobecna
może mi wybaczysz
lub każesz wyjść

kto nie(potrafi)
wybaczyć
ten jest słaby
ale zdrada
to zdrada
to tak
jakby napluć
w twarz