niedziela, 18 grudnia 2022

Good luck


Good  luck 

scissors are not visible
fist on the table
others will also call

a feud is easy to start
try to unscrew

it's in your head
which in action
act as daily bread

if you agree
up
with the mountain
good luck




























Powodzenia

nożyc nie widać
pięścią w stół
inne również zadzwoni

waśń łatwo wszcząć
spróbuj odkręcić

to w głowie
które w czyny
czyn chlebem powszednim

jeśli pogodzisz
górę
z górą
życzę powodzenia




W centrum

W centrum

autor: Radzikowski
5.0/5 | 2


żyjesz chwila
póki bije
oszczędzasz
nie wiesz
kiedy zaskoczy




przypadki chodzą
jesteś panem  duszy
demon
trzydzieści srebrników
niech nie rzuca


co jest w tobie
przekleństwem innego
lub kwiatem

kochania
oraz uwielbienie
inne znaczy

bywa zbrodnicze
ujawniając cechy
o które
nie podejrzewałbyś


chwila
twór człowieka
żyje sobą
którą
kalendarze zegary
nie zmienią


poklaski
klakiery
w głowach inne
rozchichotane hieny
hi hi hi


bądź nie ufnym
dobrze wyjdziesz
Brutusów na pęczki


zawsze oczy szeroko
nastawiaj uszy
stad
z owad
wiatr
tys w centrum


x x


wolność myśli

lot ptaka
chociaż raz
swobodnym
uwolnionym
od ołowianej głowy


którą szyja ledwo
znosi
piękno w locie
nie jest tworem
wybrykiem natury


jestem widoczny
namacalny
praktyczny

skąd przyszedłem
z matczynego lona
życie to ból
pierwszego kroku



x x x x



szczęścia nie rozdają
po szczęście sięgaj
sam sobie żeś winien


bierz los

nie win nie doli
niedola kalectwem
bez podparcia

szczęście w miłości
naiwny ten
myśląc iz hojna
opiekuńcza
wszystko do czasu


wystrzeże zęby
ukąsi
oszalejesz
urojenia pewne

Pomnik

Pomnik

pewno wiecie
iż mając dwa latka
Ula układa fajne wierszyki

curuś Kochanowskiego
tyfus wziął
szybko odeszła

'wszystkie płacze świata'
na małą trumienkę
nim wieko zamkną
przed nią klęknę

słowiczku kochany
z gniazda zabrany
przez złego smoka
łzy Heraklitowe


błędny wiek myśląc
iż nic nie zaskoczy
zatem pomnik stawiam
trenami żałobnymi

autor

Gabriel Radzikowski 

Z kropelkami

śpiewajmy sercem
kocham cię
jutro i pojutrze
jeszcze jeden seans
jupitery rozbłysną
pójdźmy w tan
nie zniosę
sam
deszcz spadnie
będzie zabawnie
Geny Debbie
i latarnie
dwojga my
hula we krwi
poszło do głów
spoczniemy
izaczniemy
z kropelkami
znów

Lej

kiedy człowiek zaprzecza 
strzelaj słowami 
nie dotrze 

kim jesteś 
by zmieniać  
światopogląd 

 trzyma się 
 jak słupa 
w okowy przypięty 

jestem 
którego widzisz 
 w lej wpadam 
czasoprzestrzenią 

x    x     x   


nie opadną ostatnie 
liście 
gdy wiatr nie oderwie 
rzeka nie wyschnie 
kiedy  w górach 
rządzą pioruny 

wiatr się nie urodzi 
stamtąd skąd 
nie przychodzi
słońce nie da życia 
nie wschodząc 

kto ciemność polubił
ten duszę zgubił 
 niewidomy 
ciemności nie pokocha 

x    x    x 

ile zdrad nie policzono
tyle nie dowiedziono
myśli brudne w czyny 
wchodzą 


furtki nie przystępne 
drzwi zamknięte 
nie machaj wtedy 
która w oknie 

bukietu róż nie przynoś 
permanentnie 
apage  Satanas 
bo róże spłoną 

wraca 
ponowie
mąci 
nabierając miłość 

x    x  x 

dzieci  powinni coś
wnieść 
nigdy zabrać 
jakowe wychowanie 
takowa zapłata 

pierwszego kroku 
pilnuje rodzic
ostatniego 
logika 


tedy szedł człowiek 
będziesz ślady całował 
widząc grzyby na niebie 

  okrucieństwem jest 
  tylko dlaczego 
  istotą Bożą 

Aniołowie przestaną płakać

Aniołowie przestaną płakać

zdążyć przed Bogiem
by uśmiechnął się
jak ojciec do syna

marnotrawnym
nie chcę wystawnej uczty
na cześć moją

dał talent
skorzystam

niebo rozjaśnieje
kiedy chmury podziurawię
łzy ujdą 

i aniołowie przestaną
płakać