sobota, 20 sierpnia 2022

Oby

 garścią piachu tym jestem 

miotącym po pustyni 

burza szaleje 

popycha wciąż 

formując nową wydmę 


dromadery deptają mnie 

Beduini szlakiem jednym 

a ja gonię 

przez palce przepuszczony 

tyle jest warte  moje życie


żeby jakieś słońce 

łagodny wiatr 

nie przez pustynię gnać 

horyzont jeden 

piach tylko piach 

na którym niestanie  

mój dom 





za szybami świat szeroki 

pokuszenie w tobie 

mama chciała zatrzymać cię 

ale nie posłuchałaś 


inne życie 

niewiejski dom 

miniaturka drapacza chmur 

nawet nocą miasto tętni 

zawsze pałęta się ktoś 


dziewczyno uważaj 

to świat który kąsa 

przebieglejszy od ciebie

miliony głów 

miliardy słów 

oby nie deja vu

Lata temu

 

Lata temu

w moim ogrodzie
zadosyć słońca
deszczu dawno nie było
za rzeką odra
burzowe chmury
a tutaj nie pokropiło

z lata na lato
jest coraz gorzej
z rzeki poziom ubywa

poznaję tylko jesień
gdzie pierwszy śnieg
który z nieba
nie spada

myślałem że święte
anioły
gubią pióra białe
a to tylko płatki śnieżne
tające w moich rękach


BATUTA


jakże tak
dlaczego nie zatrzymasz się
zieleń barwisz
odzierając z pierwotności

w polach
nic nie znajdę
tylko ściernisko
niedojrzałą kukurydzę
żerujące dziki

jaskółko powitalna
czas tobie
zabierzesz skwarną
porę
nie bądź złośliwa

czy to już
ale szybko
nadal słyszę Vivaldiego
tylko kto dyryguje
batutą

Data dodania2022-08-20 00:34
KategoriaRóżne
Autorgabriel123