środa, 13 kwietnia 2022

WRONY I KRUKI



Wrony i kruki

autor: Radzikowski
0.0/5 | 0



trupy

ścielił

wrony krakały

morze krwi

śmierć pachniała



czciciele

kapłani magowie

z flaków wróżenie

patrzenie
w gwiazdy


skąd oni

pewno

od morza

liczną arkadą

by świat

opanować



a Ateny

tylko patrzyły

perskie ścierwo

gdzie teraz

Iran



jeszcze

do dziś

wsłuchać należy

jęki jazgoty

konających



wrony i kruki

i lisy nażarte

szarpiące ciała

dość

sytości












    





 

wtorek, 12 kwietnia 2022

Nie ma sensu


 

Nie ma sensu





nie prawdę mówisz
po oczach widzę 
płytkie kłamstwo 
chwili nie przetrwa 

szkarłat na twarzy 
podły zdradliwy 
zdemaskował
ciebie 

przyłapać 
na kłamstwie 
głupio przecież 
wodziłaś za nos 
 często

że miłość 
kocham 
sensu nie ma
okłamywać siebie

Zapach ciebie


 dnia ubywa

żal
zielonych lasów
letniego  słońca

bory zrzuciły 
liście
Jesion


pierwszy
nad głową 
klucze gęsi

dokąd 
zapytam
popatrz 
pod  stopami 
złoto 
promieniuje      
barwne liście 
które dzieci 
wkładają 
między kartki

wiem 
jesień 
jest piękna 
mnie 
milsze lato
i wiosna 
która 
kradnie serca 

skradłaś moje 
odeszłaś 
został 
zapach ciebie 
kobiety 
która 
miłuję   








 

Ucieczka



 schowałem cząstkę 

siebie 

kawalątek 

moje ja 


prywatność 
musi być 
ucieczka 
przed 
dziwnym światem 

głęboko  w sobie 
tam jestem
wyrwać 
ciężko będzie 
nawet nie słucham 
świata 
jutro 
powrócę 

PANNO - W

Bitwa pod Waterloo

Panno

jak zwał 

tak zwał

 nie obrażę kobiety 





może  kochanków 

wielu miałaś 

zaiste 

na pewno 

z dwurogiem

na  głowie 



wskoczył 

do łóżka 

Moskwę zobaczył 

płonącą 

powrotnie 

głód 

choroby 

 tęgi mróz

wróciło nie wielu

armia 

zdziesiątkowana 



Polska 

przepadła 


  miał swoje 

Waterloo

i sto dni rządu 

uciekając 

z Elby

by po klęsce 

dokonać żywota

na wyspie

świętej HELENY





















poniedziałek, 11 kwietnia 2022

Miłując siebie

 w La Palma


są wolne
starczy nieba

kanaryjskie
lazur
złoty piach

wschód słońca
po zachód
Gran Canaria

koniecznie
zajrzyjmy
tam

daleko
od domu
ale serca
wolne

kanarków
mnóstwo
barw tęczy

statek
ty i ja
jak w Titaniku

utoniemy
miłując
miłując
siebie

Nie czas


kolejny świt     
pora dobra 
 radość 
w sercu 
chwile 
szczęśliwe 
to ty

chodź
ze mną 
nie stercz 
przed lustrem
jesteś piękna 
taką       
zawsze

wschód
zachód 
oddychajmy 
dniem 
żegnaj 
brzmi martwo  
toż  
nie powiem   


do widzenia
promykiem naszym 
puste krzesła 
może 
nie czas 
umierać



 










Za światów


 zabłysło




słonko

krokusy

zakwitły

odwiedźmy

łąkę chochołowską



nastawmy uszy

weźmy

na zapas

szelest liści

w upalne

lato



rzadko kto słucha

anioły tracą

skrzydła

za nasze plany

nieudane



f -dur

f- moll

Vivaldi

przygrywa

zza światów


środa, 6 kwietnia 2022

Niewybaczalne


niehumanitarne 
mordują 
kto 
świat wie 

córką miłość 
okazuje
które daleko
od 

jachty długie 
dystans 
Bolta
nie tylko 
Car da 
a Cyryl
karze 
zabijać 
sałdaku
strzelaj 
gwałć 

ale 
kamienie 
przemówią 
z grobów 
powstaną ci 
niczym 
w dziadach
upomną się 
dusze
czemuż 
przelanej 
tej krwi 

niedziela, 3 kwietnia 2022

Diabeł i wiatr



 o czym myśli kat 

o sumieniu 
którego nie ma 
hula 
z diabłem 
wiatr 
polne wydarzania 

czemuż 
gna 
i gna 
chwiejąc
złote łany 
kładąc
zboża 
gdy gniewne 
tumany 

rano 
wyszedł chłop
żyto po


łożone 
przeklnął wiatr
i czarta
w inną poszli 
stronę 

Róża



 róża

przy płocie

 jakże

 kwiaty

zakwitły 

dla niej  

droga 

kurzem 

oddycha

niebo 

dzisiaj 

gniewne



głodny 

miłości 

  co dzień 

ona 

moje 

cudo 

podaruję

 róże

daj Boże 

odwzajemni


prysnął 

czar 

kochanie

róże

na nic 

 zdały 

kwiaty

zmarnowane

serce 

zranione

głupcze 

mówię 

do siebie


róża 

przy płocie

 jakże.

rok cały 

ponownie 

zakwitła

kwiatów 

nie zmarnuję 

choćby 

najpiękniejsza





Pachnąć tobą


 maj

czas bzów
skoszonego siana
zając goni zająca
wygnieciona trawa
policzmy obłoki wyrównajmy oddech

jeden baranek
drugi
trzeci
powtórzmy jeszcze raz
i jeszcze
aż księżyc nas odprowadzi

jak wrócę
położę się spać
pachnąc tobą

I z nieba spadł



 " Tyle słońca w całym mieście

nie widziałaś tego jeszcze

popatrz, o popatrz "

już nie patrzysz kochaniutka

mnie zagląda do ogródka

radosne słoneczko


ogórki, pomidory 

seler, rzodkiew ,kalafiory 

kapuściana głowa

marchew 

oraz rzepa zdrowa 

co by jeszcze 

nie było 

zajrzyj do mnie 

będzie miło 


przeto wieś 

rzecz wiadoma 

chociaż 

większość 

gnój i słoma 

tyś 

żeś anioł 

cię nie razi 

głos twój piękny 

serce radzi 


ku niebu

oczy wznieść 

i zaśpiewać 

tę że 

pieśń 


człowieczy los ....

zaśpiewaj 

z Anną German


wszak 

z nieba spadł 

za morza 

tak 

Okęcie 


lotnisko 

Okęcie 

za morza tak 

Bodo






 " już taki jestem zimny drań "

 teatrzyk 

początek

sen wieczny 

z grobu powstań

Eugeniuszu

uczyń wyjątek


w Apollo

śpiewałeś

scenki grałeś 

początki trudne są 

z Reri 

romans miałeś 

była jak ty 

aktoreczką 


a pies 

Sambo 

co z nim 

pewno 

dawno 

zdechł 

uciekłeś z domu 

lekarz 

biały kitel 

nie o omieszkasz

też 


inne powołanie


"Amerykanka "

rola takowa 

nie opera mydlana

aż wreszcie 

srebrny ekran

 " Rywale"

proszę pana 


"Paweł i Gaweł "

"Piętro wyżej "

"Ach śpij kochanie"

teraz ty śpisz 

NKWD

 bydlęcy wagon

skonanie 


Polifem i Galatela


 

Polifem i Galatea

autor: Radzikowski
0.0/5 | 0


Polifem
o niej śnił
Galatea
nie chciała
czemu
Akisa
wolała

widząc razem
gniew górę wziął
kochanka zabił
ona skoczyła
w toń

morze
grobem
kołyską
rzeka
Acis
krwią
przeto
został zabity
spoczął on

nimfa morska
Cyklopa miłosny
śpiew
nie odwzajemniony
po wszechczasy
wszech