piątek, 24 kwietnia 2026

czy twarze pamiętam
skoro starta codzienność 

owy czas minął 

po cóż bezsenność 

dobrze się wyspać 

żyć nowym dniem 

i szeregiem innych 

jesteś nie ma cię 

nie wkładać w album

wciąż nowych zdjęć 

teraźniejszość oto czas 

brać puki jest chęć

kiedyś to okularnicy
snuli się ulicami 

teraz to nie wiadomo co 

ZPT w szkołach już nie ma 

idą sobie na hamburgera 

obiad ciepły zostawiają 

kiedyś mleko dziecko piło 

dzisiaj Pepsi Colą zapijają 

czemu spuchną tak się nadył 

że nogami ciężko wlecze 

kieszonkowe mam dała 

do Donalda zajść kazała

proszę państwa
oto ja 

co gumowe uszy ma 

tu usłyszy 

tam usłyszy 

i tak trąbię w okolicy 

o czym mówię 

wszak zielony 

przeto jestem pomylony 

kto uwierzy 

trąba większy

gdyż w bełkocie 

sensację węszy

miłość
a czymże ona 

wargami skrzydeł ptaków 

które całując odlecieć chcą 

a ty jesteś nimi zmieszana 

jego i twoje na zawsze 

ramiona obejmujące 

mężczyzna to silny 

zatem bezpieczna 

i nie zawiedzie cię 

jeden miesiąc drugi 

a i rok w skowronkach 

jak będzie za lat dziesięć 

do miłość dojrzeć trzeba

może sen miałem
tak prawdziwy że 

pod drzwiami niczym pies 🐕 skomlałem 

żebyś wpusciła mnie 

a ty nic na to 

kiedy ziąb przeszywał 

że ciała swego nieczułem 

a sierć niczym miotła ta 

i w kulkę tak złożony 

jakbym ucichł już 

psiak przez cię nie chciany 

skomlając otwórz

#FeaturedPost1 h3 a:hover {color:#000!important;border-color:#000;} #FeaturedPost1 h3 {important;bor

jadę se na świni jadę se w krainy  co by mnie wysłuchały  jakie to kabały  świnia acz z koryta  na jedenastej pyta  kota by zahaczył co on t...