niedziela, 26 kwietnia 2026

nim wpadniesz w czarną dziurę
myśli powstrzymać mogą 

więc jakże pohamować 

kiedy emocje biorą górę 

jakby drugi człowiek 

którego dotąd nie znałeś 

czy to ja na pewno 

wszak jaki tego rozrachunek 

tym bije się jedno z drugim 

co wylazło z twojego ciała 

mówię na to dwojaźń 

z człowieka jednego

piątek, 24 kwietnia 2026

czy twarze pamiętam
skoro starta codzienność 

owy czas minął 

po cóż bezsenność 

dobrze się wyspać 

żyć nowym dniem 

i szeregiem innych 

jesteś nie ma cię 

nie wkładać w album

wciąż nowych zdjęć 

teraźniejszość oto czas 

brać puki jest chęć

kiedyś to okularnicy
snuli się ulicami 

teraz to nie wiadomo co 

ZPT w szkołach już nie ma 

idą sobie na hamburgera 

obiad ciepły zostawiają 

kiedyś mleko dziecko piło 

dzisiaj Pepsi Colą zapijają 

czemu spuchną tak się nadył 

że nogami ciężko wlecze 

kieszonkowe mam dała 

do Donalda zajść kazała

proszę państwa
oto ja 

co gumowe uszy ma 

tu usłyszy 

tam usłyszy 

i tak trąbię w okolicy 

o czym mówię 

wszak zielony 

przeto jestem pomylony 

kto uwierzy 

trąba większy

gdyż w bełkocie 

sensację węszy

miłość
a czymże ona 

wargami skrzydeł ptaków 

które całując odlecieć chcą 

a ty jesteś nimi zmieszana 

jego i twoje na zawsze 

ramiona obejmujące 

mężczyzna to silny 

zatem bezpieczna 

i nie zawiedzie cię 

jeden miesiąc drugi 

a i rok w skowronkach 

jak będzie za lat dziesięć 

do miłość dojrzeć trzeba

może sen miałem
tak prawdziwy że 

pod drzwiami niczym pies 🐕 skomlałem 

żebyś wpusciła mnie 

a ty nic na to 

kiedy ziąb przeszywał 

że ciała swego nieczułem 

a sierć niczym miotła ta 

i w kulkę tak złożony 

jakbym ucichł już 

psiak przez cię nie chciany 

skomlając otwórz

czwartek, 23 kwietnia 2026

złote klamki
gęba Midasa 

i jak Wojciech Młynarki 

jesteśmy na wczasach 

czasy to takie 

puki ręki nie odetną 

nie grosze żadne 

lecz sumę konkretną 

a jak przybkokują 

żekomo konta 

to w kryptowalutach 

a co nie ma 

niechaj się donsa


która niczym ptak

z głowy wyleciała 

zobaczywszy świat 


on ci taki jaki zawsze 

lecz narzędzia inne 

to co teraz sto lat temu 

wtedy nie powinne 


umysły mieli różni ludzie 

którzy świata nie cofnęli 

tak jak niegdyś Rzym w stagnacji 

tysiąc lat rzymskich wakacji 
czy to jeszcze
Słowo Boże 

czy jak dzik w te bezdroże 

i co z ryje 

to zryje 

przy tym kabzę swą nabije 

przetrzeć oczy oj mnie trzeba 

wcisnać serce ❤️ niech się nie gniewa 

ale jak to czy przystoi 

łukiem minać wiarę moich 

dziad pradziad 

i tak wstecz 

komu kabzę 

czyim precz

z siwą brodą chodził
winogrona zbierał 

w przybranych w odrzuconych 

czym są gorsze one 

a i z takich będzie 

w marnotrawstwo zatem nie pójdzie 

cóż widzicie w lepszym 

przecież sok ten sam a i winie 

smakiem nie ustępuje 

chyba że zgnite jakie czy w pleśń 

zapadło 

bo czy ja z siwą brodą 

do niczego już się nie nadaję

do życia trzeba ile
czy tyle co w pojedynkę 

na Boga podaj dłoń całą 

a ramię urwie za chwilkę  

jak życ więc 

ptakiem co chce swobody 

czy też rozrywany 

w zgody i nie w zgody 

pięć minut szczęscia 

w godzinę późniejszej trwogi 

a i samemu nie można 

bo to jak kula u nogi

środa, 22 kwietnia 2026

w którym miejscu teraz
wczoraj czarna plama 

jutro rozjaśnienie 

droga pokazana 

wskazane mi palcem 

oczy nią powiodą 

a nogi poniosą 

tą wskazaną drogą 

jesteś ależ blisko 

kroku dotrzymujesz 

więc zmęczenie żadne 

z tobą nie przepadnę

widzisz jak jest
acz czy czujesz to 

oczami prawdy 

furtki otworzysz wszystkie 

ona przeto przed tobą 

wiąże lub odpycha 

pytanie czy warto dochodzić 

że iskrzy aż na stykach 

ja ci prawdą 

ty mnie 

i narzędzia które mam 

oby nie w czyny złe 

w powiedzenie jaki kran

pójdzie ze mną
trzemu to stoicie 

dajcie co należne 

a w drugą stronę życie 

i puchniecie każdym dniem 

od przybytku swojego 

chmury tam ci są 

a za chmurami nie ma tego 

co na ziemi to ziemi 

za obłokiem inny świat 

w który wstąpisz goły 

a złemu dany bat

wtorek, 21 kwietnia 2026

duchu chodzą po pokoju
czy ty spać możesz w spokoju 

nadal żywe niewidoczne 

który nikt nigdy nie dotknie 

i nad łóżkiem twym przystają 

kto to śpi tak pytają 

z przed ćwierć i pół wieku 

kim ty jesteś że człowieku 

jam cię nie znam 

odszedł dawno 

duch do ducha 

co nie przepadną 

i gromadą tylu aż 

ich nie widzisz 

więc nie czmychasz

śpij dziecię śpij
puki w kołysance 

bo potem te życie 

jak muchy na firance 

brzęczą to i brzeczą 

wszędy dokuczają 

gdzie to znaleźć spokój 

diabły kołysają 

jakby to pogonić 

muchy na suficie 

takie jest i one 

toż do góry życie

co mnie piekłem straszysz
sam ci nim jestem 

twą aurolę z nad głowy 

rogami stracę 

żebyś świętością nie był 

kroczę do Ciebie 

ze wszystkim przybytkami 

żeby twą duszę spaprać 

trza to ją w błoto zamienić 

błotem jesteś mnie 

co kopyta w nim umoczę 

samorodek już nie zaświeci 

który ode mnie weźmiesz

co ty we mnie widzisz
patrz w kieszeniach nic nie mam 

otóż kiedy na lewo są wyrócone 

jeno paprochy same 

i dolary z nich nie lecą 

a kiedy lukniesz do chlewika 

stary rower stoi 

jeszcze z PRL

gniotsa nie łamiotsa 

czyż nie solidna firma 

gdy zapisz czy mi on 

wczepuje do jako bajora 

no i problemik jest z głowy

śpi dziewczyna na polanie
w polne kwiaty ma przybranie 

brzęczą pszczółki również trzmiele 

co tej łąki przyjaciele 

gdyż polana jak dziewczyna 

jest tak miła śpi dziecina 

kiedy to poświata księżyca 

w złotej sukni tak zachwyca 

śpi dziewczyna jak te dziecie 

ta polana na tym świecie 

tóż za oknem moim ona 

cudnym kwiatem ustrojona

niedziela, 19 kwietnia 2026

Dzwon we dzwony
co raz mniej 

gdzie tej duszy zatem jej 

jarzma stosy 

echa przeszłosci 

w zapomnienie dla zdrowotności 

Darh porwała 

Biskup spalił

po tym czynie 

inny chwalił  

wszak kobiecie 

jak to służyć 

co w dzisiejsze 

zdrowasiek użyć 

co wpierwy było 

Ojcze Nasz

dziesiątkami tyle aż

ja wpatrzony w twoje serce
a że figura tak sobie 

dla mnie kobietą jest od serca 

i przyłóż do mych uczuć również 

idziemy przez park nie przysiadając 

na ławce 

prostując nogi podziwiamy widoki 

natura a jakże 

w tej przypadłości ma najwięcej do powiedzenia 

patrz bocian wrócił i jaskółki fruwają nad jeziorem

dziś pięknie a jutro będzie jeszcze piękniej 

tak trzymać

sobota, 18 kwietnia 2026

znalazłem dom piękny
serce moje toś ty 

zapraszam cię och miła 

wejdź w te pokoje gdzie mieszkam 

nie może być pusty on 

samemu tak nie da się 

piękna izba na pięć minut 

kiedy jest się samemu 

klamki złote wyrywam 

obrazy ze ścian zrywam 

od teraz będziesz ty 

ukochana że

chrum chrum
goń dzika 

który w las 

 nie znika 

jeno nie chrumkaj do niedźwiedzia 

brunatnego 

co pcha się do kosza twojego 

łubu dubu 

łubu dubu

.

a któż tam niczym do barci 

tak panosząc się 

nikt niedźwiaka nie skarci 

na dzień dobry 

tak już z rana 

miś Uszatek proszę pana

jak zdążę żyć
bo kiedy nie wiem 

a teraz słońce świeci 

w myśl Tołstoja 

torba i kij 

i tak jak reszta żyj 

skarb największy co mam 

co w piersi swej 

bom ja nieborak taki 

kochać świat 

najprościej a jak 

nim z człeka stanie się wrak

piątek, 17 kwietnia 2026

jedno z drugim nie gada
Żenada 

przez ulicę szeroką jak rzeka 

mimika niczym u nieboszczyka 

czy ja żywego widzę 

zachodzę sobie w głowę 

przewietrzam zatem umysł 

żeby nie cuchło zgnilizną 

świeżość ach świeżość 

która wiosną widzę w lesie 

a w koranach brzozowych drzew 

słyszę miłość 

co myślę sobie żeby to człowiek tak potrafił 

toż to zupełnie byłby inaczej

koty koty ludzie
chowajta 

z chipami idą 

i będą znakować 

jak to złapać dzikiego 

toż to będą aż firany fruwać 

ludziska a wy to pamiętacie 

jak kazano nam jaja liczyć 

nic tylko stłuczone ze skorupek było by zbierać 

zaś resztę zlizywać

tylko nie mów nikomu
zatem jesteśmy w domu 

jedno odbija w drugie 

no i krytowalut w usługę 

kody QR na konta 

działanie na różnych frontach 

Budapeszt odszedł przyjdzie nowy 

nie Orbanowy 

mnie nie politycznie 

że przyjdzie i będzie ślicznie 

czerwonej kurtyny nad Polską 

już nigdy nie będzie

głupi daj daj daj
niczym w kreskówce 

Gdzie jest Nemo 

kiedy darły się mewy 

na masztach 

ale ten pelikan nie chciał 

oddać błazenka 

więc trzymał  w dziobie 

wielki szacun do tegoż że pelikana 

łykaj my w dziób otóż 

trzymając nie dając pazernym

czwartek, 16 kwietnia 2026

do radź mi
czy rozum mam 

toć nie mogę zgadnąć sam 

dwie półkule 

w której więc 

jak żeś mądry 

główką kręć 

ramionami trza to wzruszyć 

gamoń ze mnie 

by nauczyć 

uczył Jaś 

Jasia nima 

a jak cymbał 

to żem świnia

beton na betonie
głową nie rozkruszy 

to język za długi 

lub gumowe uszy 

nikogo nie widać 

to tylko pozory 

ściany mają uszy 

wszędy fauny flory 

prawić mową w czyny 

łeb na to za tęgi 

a jak nic nie robisz 

więc dostajesz cięgi

co by nie Karuś
z Blesława Prusa 

co myśleli  iż go wścieklizna naszła 

gdyż tylko był zmieszany 

nie widząc Anielki swojej pani 

więc z widłami chłopy poszli 

i strzelali w niego 

trafiając kulą    

mylność takowa 

czyż nie bywa zgubna 

zatem dobrze przyjżyj się 

 sądząc widząc pozory

pasła się świnia pasła
pasąc chudą wypychała 

co z koryta to za koryto 

więc po niej zlizywała 

chudzinie ach chudzinie 

nie w koryto ryj pchanie 

ino po za korytem 

pomyj zlizywanie 

i przyszli dnia pewnego 

po wieprza utuczonego 

wedzi się już wędzi 

co chudemu w tuszy z krawędzi

nic nie poradzę kochani
na to iż roztrzepani 

indory i pawiany 

folwark zwierzęcy mamy

Orwell cóż napisałeś 

co teraz to samo zaiste 

Wiejska czy Nowogrodzka 

 pytam więc gdzie jest Polska 

ten chrumka płosząc dziki 

a tamten z wizią premiera 

bo ten co chce zerwać panel 

źle się do tego zabiera 

w

wznosisz ręce ku górze
a co tam widzisz frajerze 

weź Boga na swój sposób 

bo ktoś tu cię w trąbę bierze

wolę masz przeto ślepsze 

użyj ją nim on cię zdepcze 

w lewo i w prawe ucho 

a w sercu pusto i głucho 

człowieka zbudź że rozsądkiem 

co w tobie dobrym początkiem 

wlejże z pełnego w puste 

prawdziwy tobie odpuszczę

środa, 15 kwietnia 2026

więc wsad głęboki 

oczywiście w poziomie 

nie w pionie 

zwany piekarnikiem 

upiekę sobie szczeniaczka 

schronisk pełno 

zachaczę o jedno 

lub stanę się hyclem 

uważajcie zatem 

na swoje pieski 

i nie spuszczajcie ze swoich smyczy 

co by nie było jak z tym psem 

Raz wlazł pies do kuchni
kiedyś byłem na wakacjach
i pamiętam który to był rok 

to też podkreślam 

wakacje ma uczeń

lub student 

itd 

ja również kiedyś miałem wakacje 

i jakoś nie przypominam sobie daty 

kiedy to było 

choćbym nie wiem jakbym swój umysł na prężył 

w nagrodę za zbieranie kartofli w PGR

z całą klasą 

płyną żem po Odrze 

bareczką sobie 

do Bytomia Odrzańskiego

i też nie pamiętam tego 

że fajnie było

kto na tym zarabia 

lub traci 

zyskują tylko bogaci 

dwa miliony w tą 

czy w tą 

a  inni haraczu chcą 

nie trzeba grać 

w ruletkę 

iż tutaj będzie niemieckie 

myślę że beton trza skruszyć 

dusze ludu są ogniem pod granitem

poniedziałek, 13 kwietnia 2026

wysłać w kosmos
na108 dni 

jak Jurina Gagarina 

i niech wygwizduje tam sobie 

co jemu się podoba

po stu ośmiu dniach gwizdania 

takowy język  złożony w trobkę 

nie jeden kameleon by pozazdrościł 

co strzela językiem

niczym z bata 

Mercedes już wystrzelony 

a i ciebie by się zdało wystrzelić 

panie pomarańczowy 



wpierwy były prokarioty 

produkujące tlen 

jednokomórkowce że powiem 

co sinice mamy aż do dziś 

ponoć same dla siebie 

są wystarczające i mogą przetrwać 

w każdych warunkach 

jak w siarce tak i w palącym słońcu 

więc nie mów mi o jabłuszku 

i o edenie 

proszę zatem do rzeczy 

myślę więc jestem 

i małpa zaczęła myśleć
czerwony pierścień w około księżyc
deszcz spadnie na twoje lica 

fiołki już z pachniały 

pszczółki z barci wyleciały 

las chociaż jeszcze nie szeleści 

a już zielonymi pieści 

wpierwy dzikie grusze 

w kwiat na oczy i dusze 

oj zacnie zacnie w naturze 

i oczekuję na burze 

od Doroty lub pod innym imieniem 

deszcz stanie się zbawieniem

niedziela, 12 kwietnia 2026

pozwól nam odejść
nie rozpamiętuj 

dusze czyste jak białe chmury 

gdyż Bóg im odpuścił 

nie gniewa się za nic 

bo miłość nie zna granic 

kochać siebie nie znaczy proste 

gdy w lustrze nie widzisz odbicia 

badź zatem lustrem samemu sobie 

w posłuchu ja również w mowie

luby starej daty 
nie w krawaty 

zapięte guzki pod szyją  

tym koszule piją 

masz te mokasyny 

więc idź chłopie w dymy 

płoty niech se grodzi 

a i tak kawaler przychodzi 

na języki nikt nie weźmie 

gdyż to nie czas takowy 

że panna z dzieckiem 

związek nie zdrowy

mój pradziadek

oj panie świeć nad jego duszą 
co wczoraj żem z nim gadał 

przegrał folwark w karty 

po nazwisku moim 

wymaluj i wypisz 

tom szlachcić 

kiedyś to lud był podzielony 

na takowe warstwy 

szlachta z herbem 

średnia zubożała 

no i rzecz jasna pospulstwo 

to ci taką ciekawostkę niedawno usłyszał 

iż co mają trzy mieszkania 

i niskie dochody są złubożałymi 

toteż zachodzę sobie w głowe 

w jakiej kategorii się mieszczą mając jedne

widziałem świnie
w nie chlewie 

i czarną wronę na drzewie 

świnia głośno kwiczała 

zaś glapa na wierchu kra kała 

w ubój przeto nie szła 

ze sznura ze świata nie zeszła 

a te na czubie ptaszysko 

widziała w obrębie wszystko 

po klaski szły dla świni 

iż kwicząc dobrze czyni 

oj ptaszę kracz że powiaty 

a w Jacku i Placku 

baty baty baty

sobota, 11 kwietnia 2026

pamiętaj abyś
a może nie działaj 

co do dnia siódmego 

czy koń kojarzy jest z kieratem 

co by sieczkę dla konia 

fazy księżyca 

i ukochany księżyc 

tyle ich co tygodni 

w miesiąc
zniknięciem księżyca

i patrzył tak niegdyś słowianin 

będąc w harmonii 

z dęba czyniąc potecjał siły męskości i długowieczności 

a z pioruna Perun 

osioł ze Shreka
gatunek człowiek 

a co do osła 

co w Brzechwie mrówka niosła 

na wyspach Bargamuta

czy wiśta wio 

powiesz do osła 

lecz koniowi rzecz prosta 

ty ośle 

krzyczy z mównicy donośnie 

do tego co dziewiętnaście kawałków Tupolewa jemu brakuje

znalazłem pewne  zdanie 

przekonanie 

co teraz chodzi ze mną 

ramię w ramię  

toteż nie pewnego 

aż do sądu Bożego 

lewą czy prawą 

już pecha nie ma 

jak zagrzybiony dom

do przewietrzenia 

okna i drzwi rozwarte 

by świerzy klimat
czy on Midas
ze złotym kolanem 

Qvo Vadis 

więc przystanę 

Qvo Vadis temu 

Europa więc 

niech stanie się orężem 

mowa nie pusta 

z pełnego dzbana 

Salomona nie trzeba 

co matka nie pozwoli 

rozerwać swojego dziecka 

a fałszywa prze pędzona 

wiszące ogrody 

jawią się one 

co w głowie przebudzone 

im teraz światłosć 

i niech się stanie

w ukochanym narodzie

kto ty jesteś
magiem kraju 

co w szeregu za mną stają 

cielec mój tworem z głowy 

gór Synaj plac takowy 

a nasz Zygmunt na to patrzy 

to nie smoleńsk grób żołdacy  

co go teraz rozkopują 

i z tym placem porównują 

nie przenoście nam Smoleńska 

gdzie im była pańska męka 

kula prosto w potylice 

a tu tylko są tablice

piątek, 10 kwietnia 2026

złaź dziewczyno
cię przetrzymam

na wyciągu nie wytrzymam 
wóz strażacki pod balkonem 
Hej strażaku bo ja z płonę 
podjechało ochotnicze 
a że baba to ja ryczę 

strażak złapał kobiecinę 
wyciąg w dół więc nie zginę 
nie szczelność butli luft zatkany 
no i pożar taki mamy 
czujnik dymu czadu gazu 
kup se baba już od razu

Hymn kiedy śpiewasz
stajesz na baczność

a nie w jakimś proteście 

w czapce 

czy ktoś z was wie 

w naszym godle 

w która stronę jest orzeł zwrócony 

chyba że odbicie w lustrze 

Jeszcze Polska 

kto zna cały 

temu wielki szacunek patriotyczny

a orzeł wywodzi się od Piastów

Przemysława ll 

biały na czerwonym tle

również symbol chrześcijaństwa

to nie mowa strzelaj
po której seria za serią idzie 

Kałasznikow wcześniej wynaleziony 

celniej hełm Niemca podziurawiony 

strzelasz a on ma żonę syna  i córkę 
nie znasz jego ale rozkaz wykonujesz 
idziesz przez trupa i zaraz leżeć możesz trupem zrywając z piersi 
liczenie śmiertelników

imię twoje wybity na śmiertelniku numer
jakim człowiekiem byłeś 
statystyką

widziałem ducha Piłsudskiego
cud w urnach mówię do niego 

więc jestem 

mag do mnie 
a ja do maga 
wetować ukaz wypada 
władcy Polski w duecie 
Neonówka w kabarecie 

z sejmu wyszli czy doszli
po potrójnie widzą posły 
przeto dwóch tylko zaprzysiężonych 
zatem w bibliotece nie będą siedzieć

przed królami nie klękając
przed jednym co wam karze 

mag jeden całym narodem trzęsie 

dzwony fałszywe 

które Bóg słyszy 

Honor Ojczyzna 

kwiczy 

patrzy Michał Anioł 

wschód tam ci jest 

z tektury karabin 

żeś Dawid procę bierz

słowo starczy na jutro
zaś czyn na dziś 
poźna nie ma nigdy 
więc myśl 

szept spać mnie położy 
dobre biorąc na noc 
zły zamiar nie da snu 
w serce wbity grot 

pomiędzy czynem a słowem 
co dzień labiryntu je 
jutro wstanie świt 
wczoraj zmierzchu mit

stoi cielec
na placu Zygmunta 
Waza co smoleńsk zwyciężył 
dokąd te schody 
i kto pod nim klęka 
a na dachu snajperzy 

czy w lud wymierzony 
i po co te modły 
prowadzone w niezgody 
Tupolew pocięty 
bo karzeł w odmęty 
orła ochoczo prowadzi

czwartek, 9 kwietnia 2026

i światła piękne na niebie
to noc nasza dla siebie 

w mlecznej drodze umysłu tyle 

jak mądrze dobrane chwile 

serce serem 

umysł umysłem 

a ja jednym i drugim 

do ciebie wyszedłem 

bo kochać rozumem 

nie jest czymś pustym 

gdyż objęcie miłości 

najbardziej trafia w spójne

w swoim życiu zrób porządki
uszereguj w rabaty 
żeby lepsze były piątki 
a trzynasty nie trzy światy 

skleić przeto wszystko można 
a wyrobek glina 
jakie ciasto taki chleb 
że zakalca nie ma 

jak już jesteś w swym ogródku 
rwij nim chwast wyrośnie 
aby była dobra karma 
zegnij kark nie bierz z gardła

życie jest takie
kiedy bardziej się przyjrzysz

nie proste oczywiście 

co mają chcą więcej 

w przepychu zgubieni 

a twór zrodzony z braku miłości 

i twory powstają 

tym państwa cierpią 

a nie świadomi tworzą 

brak ogłady 

nie czyni zdrady 

matnia w tak zwanej pułapce

niedziela, 5 kwietnia 2026

rwij do przodu
barka płynie 

po tej Odrze 

nie po szynie 

a przez kraj nasz 

Rusek wszak 

i gwałt kobiet było tak 

czy zwycięscy 

acz pod but 

to spasiba

a i gutt 

Gombrowicza dzieciom w łeb 

sciance fiction ryje kret 

by cud nad Wisłą jeszcze raz 

do ducha Piłsudskiego gadał tak

czy on krzyżak
lub wizygot 

i czyj był Malbork 

acz zagadka może trudna 

dla studenta bywa zgubna 

państwo Polska czy od chrztu 

lub Lechita wcześniej tu 

nasz że pradziad mieszkał w lesie 

wszak żeś mądry gdzie Polesie 

nie Rejem mnie pisanie 

mowa Polska nie gęganie 

Jan Długosz po Łacinie 

w hymnie Polskim Polska nie zginie

wierszy prosty a i gwara 

com nie Lwowiak za baciara

baba goni dziecko z pasem
chłop se orze gdzieś pod lasem 

dziecię świnka na psociło 

to też babsko go goniło 

czerwiec fajny słonko w szczycie 

jak to woli jest w zenicie 

sianokosy w maju wcześnie 

teraz za to są czereśnie 

szpaki zbóje w sady zatem 

rwij czereśnie lub strasz strachem 

w Jana chlup noc kupały 

po tę paproć pędź w zapały 

by tę szczęście zyskać sobie 

a jak w amor już po tobie

sobota, 4 kwietnia 2026

czy to wróbel 
może mazurek 
gdyż wróbelek ten do kurek 
co im ziarno te wyjada 
a chłop goni również baba 

mazurek taniec przeto 
więc do tańca rwij kobieto 
swego pana na ludowo 
jak należy dwupłuciowo 

czy to wróbel 
co już rzadko 
gdyż w tym kadrze 
stop więc klatko 
bo już z Azji pospolity 
toć mazurek z wróblem zgrzyty
siedzi szpak na słupie
a szpak kolega w oczku  chlupie 

po parówie popadało 

jak to w czwartek w Boże Ciało 

siedzi szpak na czerśni 

wiatr dmucha liść szeleści 

pod czerśnią pestki same 

co przez szpaka obiadane 

a ten strach co tu robi 

to na szpaka co nie zdobi 

szpak pomyślał to nie krzyż 

wiec ludziska stąd akysz

czwartek, 2 kwietnia 2026

co my się nagadali
to nagadali 

no i tak się zagadał 

że aż się spóźnił 

fajnie to było gadać 

o wszystkim i o niczym 

jak to się spotkają gdzieś przy dworcu 

a do dworca rzut kamieniem 

ja to abstynent

więcej nie co mniej gwarą 

zaś on po tej małpce 

jak katarynka 

katarynił i katarynił 

jakby go korbką nakręcił 

a żabka była blisko 

więc myk po następną do żabki

wpadł mi trzmiel do pokoju
czemu brzęczy trzmiel

a no temu w brzęczenie 

gdyż ci pogodnie nie

.

tłucze w szybę sobie trzmielik 

której nie da rady 

złap i wypuści mnie kochany 

tam gdzie są owady 

więc żem chwycił we dwie ręce

trzmiela wypuściłem 

a i ja żem ruszył w drogę 

kluczyk przekręciłem

trzy wagony do Szczecina
gdzie tu zadem cupnąć 

na walizie człowiek siedzi 

a żeby to truchnąć 

toż w agonię może popasć 

serce wali młotem 

ano lecim nie gdzie Szczecin 

na Wawel ochotę 

gdzie ten Hans dawno przepadł 

może powieszono 

przeto ja nie historyk 

nigdy nie wiadomo 

w trzy godziny tyle miałem 

co się sześć zrobiło 

pierwsza klasa na walizce

no i tak to było 

Polska w ukos 

ależ wielka 

w poprzek nie co krótsza 

jedź koleją moja droga 

obyś co nie głupsza 

tak se myślę
iż ten świat spada na psy 

pęta się dziadostwo 

i rządzi tym krajem dziadostwo 

swoje wiem 

a to temu że dużo widziałem 

tak wiele iż można rzec 

wielkie że się nie chcę wyraźcić 

kiedyś to ludzie jakieś za radniejsi byli 

gdyż z niczego zawsze coś wyczarowali 

co teraz pchasz pod sam pysk 

a i tak w gębę nie wpycha

jakże a czemu to
słodko gorzko na przemian

a w ślepia pcha się że co 

iż tego jakbym nie miał 

co chwyci to chwyci 

czy moje 

już wpadam w paranoję   

i tak nagi odejdę 

jak z tego świata zejdę 

com żuk jaki 

co łajno pcha 

tocząc kulkę swą 

gdyż te łajno on wie 

że to jego dozgonny dom

Trzymałem kiedyś gołębie pocztowe
fajne ptaki że powiem 

łęb do góry wzniosłem

jak kółka robiły patrzyłem 

że aż nie raz kark zabolał

lepsze takie patrzenie 

za gówniarza

niżby w łobuzerię pójść 

i nawet dziewczyny nie były mi w głowie

no cóż rzecz by można 

iż wpadłem w gołębią fobię 

teraz jeno po tych latach 

straszy pusty gołębnik

a i zajeżeć nie mam jak 

gdyż to aż dziesięć szczebli 

a sprytu człowiek już nie ma

Żeby tak patrzeć w przód 
wtedy bym wszystko wiedział 

wówczas nie zraniło by mnie 

jak trza cicho se siedział 

powiedz mi po co te nagłe 

czyżby nie było zwolnienia 

a żeby tak przyhamować 

nie prosząc od nieba wybaczenia 

bo taki czyn w zapędzie 

i słowo w po twarzy rzucone 

w mig chwili tracisz zbyt sporo 

że nic pod twoją obronę

środa, 1 kwietnia 2026

kiedy jesteś szczery
tracisz przyjaciół 

więc co robić 

jak z tym żyć 

kłamstwo jest takie słodkie 

dla tych tych którzy zbierają pochlebstwa 

naidąży się taki 

napuchnie jak balon 
i żeby tylko nie pękł 

słyszy 

ja jestem prawdomówny 

bądź moim wrogiem 

gdyż kłamać nie będą 

obiecanki cacanki 

co siedzą na swoich tronach 

nie mają bo ja takiego nie chcę

faceci to durnie
kiedy nie musi idzie na wojnę 

pozostawiając swoją kobietę w ciąży 

to tak jak kula w łeb 

gdyż narodzone może nie mieć już ojca 

czy kobieta to przygoda 

gdyż wojenka dla niego jest ważniejsza

rekrut cymbał a nie żołnierz

powiadają iż ochotnicy giną na wojnie 

ja już jestem za stary na to 

a ty młodzieńcze nie chwytaj za karabin 

niech oni wyślą swoich synów 

oligarchowie i politycy

#FeaturedPost1 h3 a:hover {color:#000!important;border-color:#000;} #FeaturedPost1 h3 {important;bor

nim wpadniesz w czarną dziurę myśli powstrzymać mogą  więc jakże pohamować  kiedy emocje biorą górę  jakby drugi człowiek  którego dotąd nie...