w nie chlewie
i czarną wronę na drzewie
świnia głośno kwiczała
zaś glapa na wierchu kra kała
w ubój przeto nie szła
ze sznura ze świata nie zeszła
a te na czubie ptaszysko
widziała w obrębie wszystko
po klaski szły dla świni
iż kwicząc dobrze czyni
oj ptaszę kracz że powiaty
a w Jacku i Placku
baty baty baty