czwartek, 21 maja 2026

com szczędzić 
jak życie 

w każdym daje popalić 

to też wytrzeszczu trzeba 

żeby nie zawalić 

toż patrzaj człowiecze 

pod lasy 

a i hen w horyzonty

bo takie to już są czasy 

żeby na wszystkie fronty 

niech belka w oczach nie stanie 

ni cegła na łeb nie spadnie 

a i nie można tak oto 

przed się acz wyszstko 

przesadnie

środa, 20 maja 2026

lecie
od jakiego to dnia 

rok każdy zaczęty 

to owoc dojrzały 

i złoty kłos wspaniały 

co w zębach aż strzela 

jakże to piękny czas 

kiedy z kwiatu co wiosny 

i nie stłumi miłości w nas 

że skowronek radosny 

w śpiewy 

a i po za zasiewy 

nad polem wysoko 

aż jest na czym zawiesić 

swe oko

śmielej dziś patrzę
jak z tego świata 

nie ma na raty 

choć tyle kwiata

pałam ach pałam 

co serce wyrywam 

a w pocałunkach 

do cię się zrywam 

co przyjmiesz jeden 

to drugi śmielej 

i w malowaniu jest mi weselnej 

oj duchu że 

nie strać że tego 

co rwie się i rwie 

z ciała mojego

Buta nie u liże
z butem won łotrze 
mnie w zwadę
nie z takim 
i niech to do ciebie dotrze 

ma głowa wysoko 
za nic karku nie schyle 
przeto rozum we mnie 
co wystarczy na tyle 

duchów nie boję w mroku
ani w śnie nie wystraszą 
żyw jak widzisz w krainie 
w takowej co patałaszą 

chwalebne tym co w poprawy 
i we wszystkim miarkują 
a czy to ślepy kulawy 
koszulę zerwć nie knują

sobota, 16 maja 2026

patrzę na niebo
co nie szare 

chociaż chmur aż tyle 

z których deszcz spadnie 

w miarę 

w tym nozdrze 

i w płuca oddechem świeżo 

widzę w głowie światło Słońca

zaś w sercu 

piękno miesiąca 

które przytulam do sie 

jak moją kobietę 

nocy każdej

piątek, 15 maja 2026

luba przy kości
chcę do miłości 

a jej luby sprężyna 

gibki młodzieniec

chwyta jej wieniec 

a ona się wygina

co za sprośności 

w tej że nagości 

Sodoma i Gomora 

nim kur zapieje

kuźka sztywnieje 

i od nowa zaczyna

balet dwóch ciał 

bo on nad chciał 

a ona słowiczo śpiewała 

kur nie dla Jadusza 

tylko dla kochasia 

którego w noc noc miała

w szturm nie modlitewnym
wznieśmy ręce w górę 

na te że obłąkania

egzorcyzmy chórem

sto pięćdziesięciu

przywiodło tu z Watykanu 

co by diabła gonić 

wlawszy kler do dzbanu 

i jeden dzban 

i drugi swą głowę nastawia 

żeby nie być pustym dzbanem 

tym się ujawnia

a oni się urwali
co choinki dawno temu 

świętować zatem nie trza 

aż do następnego Bożego Narodzenia 

.

takich wczorajszych nadmiary 

którzy nie są w temacie 

co rozpychają się 

jakoby w swojej chacie 

.
tylko talerzy trza 

i sześć gosposi do tego 

w kuchni tyle chałasu 

a zjeść nie ma niczego

jadę se na świni
jadę se w krainy 

co by mnie wysłuchały 

jakie to kabały 

świnia acz z koryta 

na jedenastej pyta 

kota by zahaczył

co on tam majaczył 

kwicza kwiczą świnie 

że Zorro w innej krainie 

za wywiórka biega 

bo to jego kolega

a ja jestem na fali
a biała fala się wścieka 

że mnie na grzbiecie niesie 

tak odpornego człowieka 

i im bardziej spieniona 

tym bardziej jestem narwany 

co niesie zrzucić mnie chce 

a przede mną bałwany 

nad którymi zwały 

co grożą mnie w złowieszcze 

nie trza było w ocean 

więc czekam na pięc minut słońca 

że wreszcie

za dobrze napisana
więc się rzucili 

i w sto dwadzieścia trzy lata rzucili 

o magnaci biskupi 

co powieszeni 

i portretem obwieszeni 

naród 

mój kochany naród 

nożem na pół 

że masło tyle i drożyzna 

a ja się uciekam 

gdyż nie oto chodzi 

bo mnie najdroższa ojczyzna

komu do śmiechu
ten żyje bez grzechu 

ha ha ha 

ręce złożone 

chociaż nic nie zawinił 

grzech uczynił 

ja mową i ciałem 

i co w myśli miałem 

tom zrobił 

toć nie Kamasutra 

żyje do jutra 

a nocą w uściskach należy 

z butami wchodzą 

iż nie po Bożemu 

jedna pozycja 

i zdrowaśka 

toż czemu

czwartek, 14 maja 2026

a ona
ma co ma 

a ja w przody 

jak ćma 

światłość widząc w jej oczach 

nie śpiąc tym po nocach  

okno toć mej lubej 

przy ulicy 

więc snuję się jak okularnicy 

wytrzeszcz oczów niczym talary 

że to ona nie do wiary 

co sylwetka mignie 

iż czasem tak bezwstydnie 

z halką czy też bez halki 

przez firanki

dzisiaj deszcz spadnie
jutro wietrznie powieje 

pojutrze znów będzie ładnie 

w czwartym dniu bardziej zazielenienie 

dziś patrząc na pogodę 

świat roślin cieszy oko 

a dla człowieka parasol 

bo jaskółka lata nie wysoko 

nie trza narzekać na życie 

puki trwa ono jeszcze 

każdy zachód więc do żyj 

i że wschód jest nareszcie

ja ciebie znałem od zawsze
że pojawiłaś się wczoraj 

jesteś dzisiaj 

ptak mnie śpiewał 

imieniem twoim 

wiosną latem o każdej porze 

a choćby wróbel 

który nigdzie nie odleciał 

pełen las ptaków w mojej głowie 

w którym byłem z tobą 

i zbieraliśmy grzyby we wrześniu 

i minie lato co znów 

to będziemy robić

jakże mi myśleć o tym
że w około tyle biedoty 

chaty się walące 

a matka synalka w pieszczoty 

co idzie gdyż w powołanie 

tym chłopca na zmarnowanie 

co jeszcze nie w pieszczenie dziewczyny 

w kompanii do drużyny 

i nikt nie zna imieniem 

a w świecie aż wyją milczenia 

tam gdzie wschodzi słońce 

jest kraj Rosyja

środa, 13 maja 2026

lotem sowy
co puch nawet nie drgnie 

tak przelotem myśli 

bez gniewnie 

po cóż pruć 

zdrowie nadszarpywać 

lepiej przepuść 

i zdrowym bywać 

mnie człowieku 

co jeszcze ślady widzę 

rad jestem 

żeś w pierwszej lidze 

tego że potencjału

i tak do przodu 

pomału

wtorek, 12 maja 2026

firany pajęczyn
na Rzeczypospolitej 

to jeden ucieka 

a drugi zaś złodziej 

i spija najlepsze 

z piany bitej 

a ty z swej głupoty 

jego dobrodziej 

patrz 

a no patrz 

on tak za twoje 

tobie figa 

a jemu balszoje 

plując na but ten 

który lewicy 

i nic do tego 

bo politycy

wiele jest nie dla nas
pewno dlatego wieża Babel runęła 

i Bóg pomieszał w Językach 

nie zgodność w jednym 

od zarania 

a jeszcze większa 

w pomieszaniu 

czemu to mamy rozumy 

a mając piętnujemy innych 

takowymi znakami 

jak na bydle 

a to ten taki 

a to ten siaki 

zadaj sobie


pewno dlatego wieża Babel runęła 

i Bóg pomieszał w Językach 


nie zgodność w jednym 

od zarania 

a jeszcze większa 

w pomieszczeniu 


czemu to mamy rozumy 

a mając piętnujemy innych 

takowymi znakami 

jak na bydle 

a to ten taki 

a to ten siaki 

zadaj sobie 
żeby jedno drugiego
nie ciągło w dół 

trza to zgody całego 

nie pół 

gdyż jedną w drugą 

takie to ciąganie 

psu na budę 

w zmarnowanie 

aby drogi się nie rozeszły 

zostawiwszy czas przeszły 

okiem bystrym 

patrzeć trza w przodu 

nie plując w brody

przed gankiem siedziały
i coś gęgały 

co ławka stała 

więc niż sześcioro zmieść miała 

to mój chłop poszedł w pole 

zaś jej zalać robaka 

to kuźka już nie taka 

z ławki inna rzecze 

i siedzą baby siedzą 

co tym deszcz zwlekują 

a siano w kopach przeto 

znowuż by nie zmokło

usiadł sobie w lesie
wszak Jagiełło po Jagielle

słowiczego głosu posłyszeć 

rzec nie powiem czy w niedzielę 

a był zimny maj wtedy 

co mu iść nie kazano 

tym zimnicy się nabawił 

wtedy chorób toć nie znano 

a leczo i leczo 

choroba postępowała

usiąwszy w lesie na kłodzie 

 krula niestety zabrała

co by na majątki 

tym przychodzili dla hajsu

ich na świat potomki 

a jak to nie przednówek

trawę im żreć nie należy 

a chłop na takiego tyrać 

w służbę zlizywać z talerzy  

wsie pod panowanie 

a komu zmiłuj się panie 

ręce złożone z cierpienia 

pańskie baty i więzienia

sobota, 9 maja 2026

wilk w przemowie
owca słucha 

wyście wszystkie mnie do brzucha 

wszystkie zjem was po kolei

jakiego tu mnie widzieli 

dzisiaj jedną jutro drugą 

a i trzeciom boś marudom 

w dzień kolejny napaśiony 

w tej przemowie poproszony 

wilk se gada 

owca słucha 

więc popłynie farba jucha 

sama sobie na zatracenie 

takie to zatrztetrzewienie

kiedyś piłka to był luksus
co dziś w nogach lenistwo 

a nauki pokrojone 

więc jak w zapędach przyszłosci 

naród ma być elastyczny i bystry 

jak woda w strumyku 

biegał żem biegał 

kopając w twardą piłkę 

na złamanie swoich polców 

i kuł żem kułl jak nie Baladynę 

to Pana Twardowskiego 

jak to diabeł czmyhną 

przez dzurkę od klucza

przyszedł czarny do białego
nie murzyn no i co z tego .

czarny gdyż w nim diabła widzą 

co nie nawidzą 

wszedł w rozmowy z białym świętym 

swym językiem rozwiniętym 

prawił o morlności 

i o ludzkiej solidarności 

na to podły podejrzenia 

z czym to mają do czynia 

a i zaproszenia 

nie w roku wyborczym

moje szczęście
co uważasz lub kogo 

dobre pytanie 

rzecz takową 

by drugiemu biła w oczy 

i niczym gromy z nieba 

a tego co komfort zapewni tobie 

gdyż ja bym rozwazył 

i przystanął nad tym 

czym ono jest 

bo mnie ciepłem w sercu 

i miłoscią drugiego człowieka

czwartek, 7 maja 2026

czemu tak to się stało
że ty masz dużo 

a ja mało 

a co sobie u skrobie 

to jakbym umniejszył tobie 

patrzysz z góry 

co bym był karzeł jaki 

chociaż wzrost ten sam 

a może ciut niższy 

a jednak nim jestem 

masz to masz 

i mniej sobie 

a ja co u skrobie 

to u skrobie 

nie pomniejszając tobie 

a ty zaś myślisz inaczej 

jakbym coś tobie ukradł

być kobietą
a ja nie chcę dorosnąć 

a jak już może dorosnę 

na którąś wiosnę 

już zakwitły kasztanowce 

i lilaki 

a ja nie chcę być kobietą 

wolę mieć koki i lizaki 

małą tą dziewczynką 

no i że Ewa chce spać 

a wy zaspiewajcie mi tę kołysankę 

bym przestała się bać

leć mnie gołąbku
lotek nie gubiąc 

nie pusto w żołądku 

siądnij czasem na pole 

i z tych ziaren posianych 

których tak wiele 

chociaż kilka zbierz 

by pofrunąć w sile 

doleć gołąbku 

usiądnij na dachu 

zajmij gołębnik 

w pokoju bez strachu 

lećcie gołębie 

świata całego 

do gołębników 

domu swojego

co odpowie na to dzik
kwik kwik 

więc kwiczenie 

takie nam 

że on pan 

koryto 

co to jest 

puste w pełne 

trzeba wręcz 

karmij karmij 

świnię tę 

kwik kwik kwik 

w zapłatę 

jedno drugie itd 

wlawszy 

w około wrze 

kwiczenie w światy idzie 

a ty jesteś w piramidzie

za małe do połykania
jak sum co połkną nurogęś 

brać większe 

po cóż rozdrabniać się w kęsy 

bierz zawsze większy 

mniej ugryziesz prędzej połkniesz 

coś w tym jest 

tym dławi się jeden z drugim 

podaj dłoń a urwie ramię 

sąsiedzie drogi sądiedzie 

wpadnij do mnie na jednego 

a zacznie robić fikołki 

i pleść głupoty 

taki to z niego sąsiad

kto to zrobił
czemu zamiecione pod dywan 

kogo winić 

nie psa ciągniętego na sznurku 

tyle jest nie jasny 

więc nie stanie się światłość 

prawda nie rozpędzi mroku 

kiedy nie ma kawy na ławę 

czy to piosenka 

czy to samo życie 

żebym ja zabił ciebie 

żebyś ty zabiła mnie 

i żebyśmy wszyscy pozabijali się 

jakie jest prawdziwe 

i przepraszam za plagiat

wszyscy śpią
tylko nie ja 

świat przecież cały nie śpi 

za oknem ćma 

spać spać 

życz bezennemu

najlepszym życzeniem jakie być może 

małemu bobasowi co najmniej dwanaście godzin 

dorosłemu choćby sześć 

ranek piękny kiedy oczy nie są podkrążone 

ach jak ja kocham taki świt

poniedziałek, 4 maja 2026

widziałem diabła
właśnie przed chwilą 

z nim rozmawiałem 

ale nie powiedziałem jemu 

iż jest diabłem 

bo z takim zaszcząć 

użyć trzeba by było 

tychże samych metod 

nie wiedza zaiste 

jest uszczęśliwieniem diabła 

i drugim razem przyjdzie po swoje 

zatem szykuj się na wojnę 

bo będę przygotowany 

na każde zapędy twoje

ach ten diabeł
co mi karze 

kiedy ja tak pod ołtarze 

nie bądźcie w grzechu 

nawołuje 

a on mi taki los gotuje 

wskakuj w kocioł 

za przekręty 

i za to żeś się nazwał świety 

owieczką karzesz pościć w piątki 

a samemu do kiszonki 

to kiełbaskę 

to żeberko 

a ja tu mam dla cię 

piekiełko

zamknij gębę na kłódka
bo na maturę 

Ferdek Dudka 

fantastik Gąbrowicza 

dla naszego cyca 

już kasztany zakwitają 

w drugi dzień co tam mają 

matematyka im się kłania 

no i matoł 

co odczytania 

która na osi jest godzina

czyja 

ano twoja wina

niedziela, 3 maja 2026

patrz w oczy
i warz

łgarz 

na boki przewraca oczyma 

na wskroś ani raz

mimiki 

ależ zdradzają 

gestykulację resztę wyrażają 

w mowie ciała zaiste 

znajduje się również prawda 

obyś łgawiąc  

nie przepadł 

nie przepadła

wielkie jak dzwon
w ton 

masz ci los 

o włos 

a jednak ona i on 

wiodą wspólnie los 

jak jest 

tak jest pod dachem 

więdzą tylko oni 

ludzie ach ci ludzie 

rozbicia przeto świadomi 

co języki 

niczym w trąbki te 

to syczą tak i syczą 

nie widząc belki w oczach 

ryczą

sobota, 2 maja 2026

acz Drzemała miał sposoby
toczył koła co dzień w przody 

urzędnicy mu mierzyli 

a to Prusacy byli 

dom na kołach 

obszedł wszyszysto 

no i za wzięcie stanowisko  

poszło w światy więc w gazety 

że Dżemała ma konkrety 

ale oni co innego 

dom za niski więc winnego 

ale poszło w ośmieszenie 

że Dżemała w utrapienie

piątek, 1 maja 2026

leży kamień w polu
nóg nie ma a chodzi 

to pług go przesunie 

a inne godzi

i tak się toczy 

od lasu do drogi 

chociaż on ci martwy 

a jednak ma nogi 

lemiesz toć złamny 

na tymże kamieniu 

trza wyrzuci z pola 

nim w heder w koszeniu

na co mamy wpływ
nawet nato iż przyciśnie 

człowiek nim spuści pory 

pełne ma gaciory 

nie ma ano nie ma 

na panewce zatem 

żebym to ogarną 

nie poszedł bym w stratę 

tyle było w przedy 

koniu ogoń plecie 

trza by to z kopyta 

nim pod dywan zmiecie 

ploną stosy płoną 

dawno temu było 

młot czarownic na nie 

trza to się spaliło

Sonio Sonio
z Rusi 

czy Jagieło musi 

Klechy go obsiadły 

i Zbychu zajadły 

trzy żony już miał 

z którymi żadnego syna 

teraz z tą że czwartą 

zdała by się rodzina 

lat siedemdziesiąt toć 

na twym karku Władź 

pręcie acz nie te 

toż ono we spadź 

w lasy trza tu isć 

we zwierzyna strzelac 

niż że młodej dziewce 

nasieniem udzielać 

ja cię widzę u siebie
a domem jest moje serce 

zamieszkaj mnie 

umebluj 

tylko nie zagracaj 

bardzo proszę 

ład to staranność 

porządek w każdym kącie 

niech każde uczucie twoje 

będzie nowym meblem 

serce ach serce 

mieszkanie 

i płuca świeże powietrze 

dopóki doputy oddycham

idąc tropem
w twoje serce 

czyś mnie zwierzyną 

jak za juchą co psy węszą 

węchem nie ominą 

trop miłości 

idzie w kości 

mieśnie napinając 

gdzie ty jesteś 

sterczą uszy 

ale czym ja zając 

nasłuchuje 

w te godziny 

kroków twych nie słysze

noc zapadła 

żeś przepadła 

znów barany liczę

kręci baba korbą
wodę se do prania 

żeby uprać gacie 

z kibelkami gania 

tarę masz ci babo 

i wielgachną wannę 

jak że na krochmali 

będzie pachnieć ładnie 

chop się wypucuje 

i brodę ogoli 

lakierki w dzieje 

dziedzic z chłopskiej roli 

w takowym przybraniu 

jak z tejże operetki 

że mucha nie siada 

patrząc przez lornetki 

#FeaturedPost1 h3 a:hover {color:#000!important;border-color:#000;} #FeaturedPost1 h3 {important;bor

com szczędzić  jak życie  w każdym daje popalić  to też wytrzeszczu trzeba  żeby nie zawalić  toż patrzaj człowiecze  pod lasy  a i hen w h...