Żenada
przez ulicę szeroką jak rzeka
mimika niczym u nieboszczyka
czy ja żywego widzę
zachodzę sobie w głowę
przewietrzam zatem umysł
żeby nie cuchło zgnilizną
świeżość ach świeżość
która wiosną widzę w lesie
a w koranach brzozowych drzew
słyszę miłość
co myślę sobie żeby to człowiek tak potrafił
toż to zupełnie byłby inaczej
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
TU MOŻNA KOMENTOWAĆ