wyfruną z naszych głów
i głebi najciemniejszych serc
dając nadzieję światłu
by mogło zabłyszczeć
niczym złoto Midasa
nie zamieniać nas w tombak
i aby szlachetny
nie rzucał sztucznego światła
które z nocy zostało zrodzone
pocałunek twój ukraść co by zbój gwałt na tobie wszak a nie można tak toż pod chodem mnie w prawe lico twe a i w lewo też jak co potem...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
TU MOŻNA KOMENTOWAĆ