twoja pani
chleba w gębie
ani ani
brzuch ci spuchnie
z braku chleba
puk puk puk
to ja bieda
grają marsza
aż cię skręca
skóra kość
ani kęsa
chleba w gębę
a odejdę
z niedostatku
znów przybędę
żywy jestem więc prawdziwy nie omijaj wszak oczyma jakbym czymś ulotnym był parą z czaja i mnie ni ma dotknij zatem trąd nie jestem kij...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
TU MOŻNA KOMENTOWAĆ