piątek, 26 czerwca 2026

dobra kobieto
ach tyle dobroci 

wszędy ozłacasz 

a kto cię ozłoci 

milości 

co wrzechświecie kosmosu 

i zamiast lepszego 

gorszego ci losu 

w oczy co patrzę 

anioła widzę 

ja cię ozlocę 

i niczym nie zbrzydzę

ja piękna
no tak jestem piękna 

twarz pociągła 

nie okrągła 

acz oczywiście 

iż klepsydra w talii 

winko 

owszem 

nie tanie 

i gardzę tymi 

co w bramie piją 

patykiem pisane 

fikołki tak zwane 

co gadają 

że zaraz po takim wywraca się 

i siarą śmierdzi 

chętnie służę 

pójść na balety jakie 

z takowym panem    

ze złotą kartą

jęczą jęczą
że to Skwary 

przeto lato  

w slipy stary 

chlup czy chlup 

by nie topielec

a co w bikini

na widelec 

raduj się 

co rozebrane 

liżą lody 

piją pianę 

toć zbereźnik 

myśli takie 

żeby to coś za krzakiem 

a no jest 

i wykręca 

co za widok 

ach zanęca

a mowa o czym
w samotnie 

w jedynkę się żyje okropnie 

być singlem 

w samo tańczenie 

do pary 

oto zdarzenie 

ręka ah rękę 

ach trzyma 

czy pani ten taniec wytrzyma

gdyż taniec 

mnie lżejszy on 

och grajku 

zmień że ton

czwartek, 25 czerwca 2026

pani baba
zwie się żaba 

co też ona opowiada 

sieje ploty 

nos swój wsadza 

trza czarnego 

gdzie jest sadza 

komin zapchany 

w izbę bucha 

od czarnej sadzy 

jak kosmoucha 

czy to żaba 

co tak gada 

co za bzdury opowiada 

we wsi ludzi 

nie na pęczki 

ale za to w plotki prędki 

co ten ucho swe nastawia 

nastawiając wieś rozsławia 

poszła w inną 

w inną jeszcze 

dzwony biją 

po koleszce 

gdyż z ambony 

toć skarcony 

antychryst 

kraczą ony

środa, 24 czerwca 2026

idzie sobie panna flora
ano i okwieca pola 

dzikie maki habry inne 

oczywiście też powinne 

w te polany 

w te że łany 

nie daj Boże 

konkol znany 

a nad glową parasole 

toć wiadomo nie konkole 

skwarem rzuca 

skórę pali 

ci co się rozebrali 

plaże pełne są wakacje 

Flora swoje dekoracje 

na czareśni są już szpaki 

a jak przejdzie zginą mąki

miał że se rumaka
i fajnego ptaka 

z którym w amory 

kiedy szły wieczory 

konik na koniku 

a i dziewczę fiku 

jakże gładko szlo 

kiedy nie co co 

oj że gdzież bujanie 

sprzętu słabe branie 

słodkość acz omija 

już nie boli szyja 

rwij że rwij z kopyta 

kiedy sztywna kita 

ot sobie użyłem 


kiedy klina wbiłem

w niebie są anioły
jak ja mam baranie oczy 

wytrzeszczu już dostałem 

jak dziecko co pościel zamoczył 

anty lub taki jeden 

Dekalog grzechów dziesieść 

Lucyfer chce zabić śmiechem 

a mnie się liczyć z oddechem 

we duszy aż czasem boli 

co jeden z drugim franzoli 

jakowe to widzą cudy 

z takowych portfel aż chudy 

szczuplej i szczuplej 

co w złe 

aniele oj trzymaj mnie 

stróżu staw się tam 

lub nie nie sadząc iż kłam

a ja se patrzę
w te niebo 

czemu niebieskie dlaczego 

a czy za niebieskim jest Buczek 

nikt stamtąd nie wrócił 

więc nie powie 

pod niebieskim niebem kruk fruwa 

czy moja dusza toć zguba 

gdyż nie od ciała chcą 

toteż we dwe rwą 

a ile prawdy w tym 

może tę wodą na młyn 

masz przecież swoje we głowie 

a czy rozumem niech powie 

te rwane co tak rwie 

jak jedno tak drugie chce 

a kiedy zemrze już 

autopsja skalpel nie z fus

wtorek, 23 czerwca 2026

a jakże tak
w przemiany inne 

że jesteś tym 

czego ogarnąć nie potrafię 

co wylazł ze skóry 

i jak lisek bury 

mając szyje żyrafie 

gdzie wyjdę śledzony 

za śladem mym 

jakbym był przedmiotem twym 

karlica królowej Bonny 

co nie śpi na kanapie

tutaj spotkaliśmy się
czy pamiętasz 

jak wtedy biegłem do ciebie 

z bukietem róż królowej kwiatów 

a ty mi mówiłaś 

ach po co ten wydatek 

czas ten krótki 

a jakby wczoraj 

tysiąc dni minęło 

od naszego spotkania 

piękniej i piękniej 

gdyż tak się ma właśnie miłość 

a przecież i chmury burzowe były 

na te wszystkie nasze pocałunki

och że durna babo
nie idź że na prawo 

takie są już czasy 

że im biją brawo 

gola jak że goła 

przykleić do czoła 

nic że z uczciwości 

zatem trza chytrości 

nie imai się cepa 

jeśli żeś kobieta 

dzierże i obijak 

czemu młucka sprzyja 

toć bida klepena 

gdzież manekiri z rana 

do garów i do prania 

i tak do usrania 

idź że w lewo cycem 

których nie uchwycę 

na laso frajera 

i wydoj do zera

nóżki nóżki blade
twarzyczki twarzyczki śniade 

przez te przez te parasolki 

białe białe aniołki 

nie idź w słońce gdyż osłabniesz

bądź w komnacie a nie padniesz 

cały rok cienia szukają 

a na rączka białe mają 

rękawiczki rękawiczki 

co panowie je całują 

sto lat temu tak to było 

i w szapoklaku się chodziło

starczy miłości dla wszystkich
kochaj mnie tak jak ja kocham cię 

pole do popisu gdzie śpimy w sypialni 

jak również po za nią 

nie powiewając chłodem 

gorące uczucie 

motyl co usiadł na kwiatku 

nie podchodź gdy spłoszysz  

a ja cię trzymam za rękę 

serce ❤️ oj najukochańsze 

żeby oczy nie były ślepe 

na to co nie widzą 

które ukrywasz przede mną

oj biedne dziewczę
biedy nikt nie chce 

chrust dawno temu 

jak i ziółka na różne sposoby 

kraj jaki mamy 

a my was rozpieszczamy 

zakładajcie rodziny 

znajdzie się socjalne 

pogoń bajtla do kosciółka 

a dziewczęce spraw białą sukienkę 

w wieku świadomosci 

żeby zaczęlo już myśleć 

że niebo jest piękne 

i musisz zasłużyć sobie 

sierając kolanka 

a matka w tanim proszku upierze sukienkę

szczęśliwy kwiatek
że dostał dolniczkę 

przesądzony w większa 

ma więcej przestanie 

oj urosnę sobie i wreszcie zakwitnę 

nie z ubożeję w kwiatach 

dorównam narcyzowi 

stoi gdzie stał 

usxczęśliwiony światłem słońca 

a gdy nadchodzi deszcz 

patrzy na sływające krople po szybie 

tam inny świat zapragnął czegość więcej 

i aż opadł z liści 

tym poruszony

skąd biorą się ludzie
że tyle przybywa 

pyka w okienka 

zaglądając w pornografię 

tym mit bocianów pada 

przed przesileniem letnim 

a i w noc kopały nie trza iść 

idąc w las szukając paproci 

stąd wzięte ludzie 

iż przyklejeni do siebie 

bez kodu rodzimego

wszedł w ikonę 

acham to tak się robi 

zaciekawiony niedorostek 

bocianom dajcie spokój 

to tylko ptaki

poniedziałek, 22 czerwca 2026

czymże
czemu to 

iż plota poszła w świat 

przede wsze ugruź się w język 

nim rzucisz słowa na wiatr 

krzywo w oczy patrzony 

zamerdał toć pies ogonem 

radować temu czemu 

że smórd poszedł wszędy stronę  

co niesie się w dale sine 

kalając kraj rodzina 

samemu takiemu ajakże 

nie podam ci ręki szwagrze 

wymiociny z gardła 

jak trawa nie dobra popsuta 

przez odbyty świata 

bo z ciebie pała zakuta

czymże
czemu to 

iż plota poszła w świat 

przede wsze ugruź się w język 

nim rzucisz słowa na wiatr 

krzywo w oczy patrzony 

zamerdał toć pies ogonem 

radować temu czemu 

że smórd poszedł wszędy stronę  

co niesie się w dale sine 

kalając kraj rodzina 

samemu takiemu ajakże 

nie podam ci ręki szwagrze 

wymiociny z gardła 

jak trawa nie dobra popsuta 

przez odbyty świata 

bo z ciebie pała zakuta

sobota, 20 czerwca 2026

żeby by silnym
czy krzepy trza 

bo kiedy
coś pęka 

na nic się zda 

och życie kochane 

mądrego czy na nie 

toć tyle głupiego 

księdza kazanie 

rozumem objąć 

nie w mrok żaden 

cela kobiecie 

czy średnioeiecze 

tańcz kochaj 

a chłopaku co należy 

kiedy w progi 

w amory uderzy

#FeaturedPost1 h3 a:hover {color:#000!important;border-color:#000;} #FeaturedPost1 h3 {important;bor

dobra kobieto ach tyle dobroci  wszędy ozłacasz  a kto cię ozłoci  milości  co wrzechświecie kosmosu  i zamiast lepszego  gorszego ci losu  ...