sobota, 6 czerwca 2026

ty mnie nie czaruj
bom wszystko widzę 

ugryź się w język 

zanim coś powiesz 

odstąp od myśli 

które nie słuszne 

i coś miłego 

powiedz

na noże zwady 

a po cóż one 

życie jest krótkie 

prędkie szalone 

i od kołyski 

aż do gwoździa 

czy jak kto woli 

każdemu można

widzi wszy wronę
rzucił kamieniem 

ja cię zapamiętam 

gułanem doceniem 

nie pelikanów

kormoranów 

lub wiszących nietoperzy 

a od wrony co świeży 

łba nie zawarł 

a wrona pamiętliwa 

rzuciłeś więc masz 

na gałęzi się kiwa 

i kracze kracze 

czarne ptaszysko 

że dziś tak zrobiłam 

to jeszcze nie wszystko

jutro będzie lepiej
i nikt nie strąci makówki 

to też cześnika nie widzę 

co krzyczy do Gerwazego 

na zakrętach życia 

bo nie ma drogi prostej 

trza czasem w gębę dać 

w ripostę 

hej hej nim tupniesz 

w lwa się przemianie

nie myszą mnie w kącie 

zważ żem nie  konkol chwastu nasienie

piątek, 5 czerwca 2026

z szatynki blondyna
czyja to dziewczyna 

co teraz jej urodzin stulecie 

do tego pieprzyk 

i w pół żartem w pół serio 

przyszło grać kobiecie 

nie mięso toż nie rzucam 

wieczne spoczywanie 

żywym zaiście należy 

toć żywą mnie 

więc całuję cię 

gdyż bóstwem dla mnie jesteś

szczęśliwe oczy z rana
z niepokojem przed południem 

bo takie jest życie 

nie łatwe acz trudne 

w śnie odpływać gdzieś 

zastawiając koszmary 

mając szczęścia na tyle 

nie wyczarowane czary mary 

gdyż trudne dni 

przenoszą się również na sny 

dlatego bądź i przytul mnie 

zawsze ty

czwartek, 4 czerwca 2026

żebym widział wtedy 
jakie warkocze miałaś 

pomimo niczego nie tracę 

dawne wy patrze 

co jesteś i mam cię w głowie 

a w sercu jeszcze więcej 

nie widać znaku czasu 

nie pomarszczone ręce 

i się kochamy co dzień 

w piękno dni patrzymy 

jak ptaki odlatują 

również w biele zimy 

a wiosna nam oddaje 

czyż nie cudowne maje 

a teraz chabry zaczęły 

w czerwiec co widzisz kochanie

środa, 3 czerwca 2026

Przyjechało Hollywood za morza
ci co statuę mają 

podarowaną co od wierzy Eifla 

i cosik kręcą 

że jakiś wariat lata 

nie z mieczem Bolesława Chrobrego 

nieśmiertelny w rzeczy samej 

może to Eliasz powrócił 

którego Bóg porwał żywcem do nieba 

ten od płonącego ołtarza 

przy którym bałwochwalcy spłonęli

w fałszywej wierze

czyje to dziecko płacze
cudze 

czyli znaczy nie moje 

czyj to piesek się zagubił 

jeśli nie odnajdzie się właścicieli

przywłaszcze jego sobie 

istota istocie istotą 

płacząca i szczekająca 

dziecię zamerdaj jeszcze ogonem 

a kość gumową ci dadzą

w bardzo katolickim kraju
młoda kobieta leży na ulicy 

auta mijają 

tacy to katolicy 

w czas ten obecny 

pokutnicy zewsząd pielgrzymują 

jacy czyści 

w bieli dokazują 

empatia wredna ach wredna 

to szaty białe 

a ten pielgrzym być może 

co z duszy świątynię czyni  

na ustach szczęść Boże

wtorek, 2 czerwca 2026

cóż
czy jak widać 

tak słychać .

dusza w środku 

może i dobra 

tylko że człowiek nie rozsądny 

warzyć zatem należy 

każdy czyn swój 

by w powijaki jaki 

bo czym jest kłębek 

staranie nawiniętą nitką 

która w poplątanie jakie 

miej język krótki 

a rozumu tyle co w cebrze 

żeby w puste czoło nie bić się 

z nie rozwagi

niedziela, 24 maja 2026

a po co ten Obeliks
w dziedięciu powiedziane 

co powiedział to powiedział

jakby grochem o ścianę 

cielec gdzie by nie patrzył

przed miastem ma złotą koronę 

a w Częstochowie 

pod twoją obronę 

a czy te znaki konieczne 

na serce zatwardziałe 

rozumem oszukuje 

i ręce składa niedbale 

gdyż w złożeniu ich że 

nie ma troski n miłość 

tylko patrzenie w zyski 

z tejże zuchwałości

na Marsie diabeł siedzi
że woda jest bredzi 

gdzieś głębiej ona 

zamrożona 

minusy nie dopisują 

toż dwieście dokazują  

trza tu ognia z piekła 

żeby woda ciekła 

a duszyki nie widać wcale 

może od Maksa ku chwale 

przybędą pierwsi pionierzy 

w jedną stronę frajerzy

Pipi
co konia podnosiła 

więc podniosła 

tym sobie ulżyła 

jak to możliwe 

w czymże wrzawa 

dla chłopa to lepsze 

niż lewa i prawa 

a co ci po głowie chodzi 

jakie że sprośności 

ano takie 

gdyż trzeba dwojga do miłości 

przypadłość samemu 

w prawej i lewej się ma 

robota aż wrze 

i wszystko gra

Popraw mnie
i jakoś nikt nie poprawił 

sztafeta biała pobiegła dalej 

kiedy biały dym uleciał z komina 

świat patrzy słucha 

a może znów w złotą kopułę uderzy piorun

cudem będzie czy też ostrzeżeniem

iż Antychryst jest już na ziemi 

i wielbią jego 

gdyż ludzie podziwiają 

w tym  miejscu 

czy ten 

Ameno 

Ameno

wyjdę w pola piękne
przywitam lasy zielone 

gdzie sosna strzela nasieniem 

i kwieciem przesycone 

dzikie polany ach dzikie 

i myślą Słowackiego

u kocham swoją Polskę

złowieszczym nic do tego 

głos orli słyszę 

zaś kania wypatruje 

i tak nad polem 

po prostu lewituje 

chmury pędzą białe 

a w polach maki czerwone 

te barwy moje ojczyzny 

na te oczy zmęczony 

co tyle iż widziały 

zaś mnie dekada kolejna 

i puki trwa życie 

postawa zawsze bierna

sobota, 23 maja 2026

Ja se króliczki miałem
które w klatce hodowałem 

mięsko to dietetyczne toby 

więc do gęby co by 

a i fruwające ptaki 

gołąbki pstre i płowe 

com z gołebnika wypuscił 

wzbić się były gotowe 

a i kundel u mnie bywał 

co stronił od łańcucha 

we dwie strony się kiwał 

on tak ze stariści 

stu psich lat mając w kości 

kaczki i gęsi były 

i śwnie co żarły kartofle 

szyneczki ach jakie z nich 

uszczypnijj mnie lub niech gęś kopnie

możesz rzucić we mnie
kamieniem 

wtedy popełnisz mniejszy grzech

koloru skóry tych nacji nie trzeba 

żeby Bogu takby wbrew 

psem może jestem lub inną istotą 

kółko ze złota a ludzkość chołotą 

z nieba co przyszła światłość na ziemię 

chlebem podzielił nakarmił wzajemnie 

żeby to chodził po tej pustyni 

kamienia nie podniósł za to co uczyni 

w język się ugryzł i zwilżył serce 

ból ukoił nie na noże i widelce

Niem mam wskaz
więc gumką nie wymazuje 

ktoś gada cham 

tym iż dokazuje 

taki cham 

co Ożeszkowa  napisała 

że on miał serce 💓 

a ona życie se odebrała 

zostawiwszy dzieciątko 

chamowi na wychowanie 

z którym wyławiał ryby 

w lata dorastanie 

takowy cham 

co wyciągną coś uprawnego  z wody 

pewno wiadom 

że z miłości do jej urody

piątek, 22 maja 2026

skrzydła obetnij bym nigdzie nie odleciał 

wolność bez ciebie 

toć żadna 

nie daj mi przepaść 

w krainie latania 

w podniebnym szlaku

bez kochania  



uczyń bezpieczny w tej chwili 

a jak już to odleci wraz ze mną 

w kresy każdego dnia 

do kolejnego pocałunku
ja cię sercem nie wystraszę
miłością nie spatałaszę 

człek co sto motyli 

uczuciem unieść w tej chwili 

więc skrzydła furkotają 

furkocząc pożądają

lekko lekko płynnie 

a ty bądź przy mnie 

i nocą 

i dniem 

bym zawsze miał cię 

bo spokój taki wtedy 

że pięknie śnię

pasterzem w koleby

#FeaturedPost1 h3 a:hover {color:#000!important;border-color:#000;} #FeaturedPost1 h3 {important;bor

ty mnie nie czaruj bom wszystko widzę  ugryź się w język  zanim coś powiesz  odstąp od myśli  które nie słuszne  i coś miłego  powiedz na no...