nie pod prąd
lafiryndo
kokietero
wydoiłaś mnie na zero
swego losu
chcę być panem
teraz se na nogi stanę
mydlij oczy komu innemu
na palcach
ozdób tyle
i na szyi
a ja żmiję
ależ frajer ze mnie
Zabrałem ci kamień
Ło
pocałunek twój ukraść co by zbój gwałt na tobie wszak a nie można tak toż pod chodem mnie w prawe lico twe a i w lewo też jak co potem...