niedziela, 7 maja 2023

śnić żyjąc snem a jakże to
toż to jawa nie wszechobecna
kim jestem więc
przez durną miłość tą
która po zjadała rozumu moje
cóż mam począć w ten dzień niesmaczny
jak zgniłe jabłko którego zjeść się
nie da
bez ciebie czarne słonce dla mnie
a obłok jeszcze czarniejszy
oto miłość która wydłubała mi oczy
dwie dziury czarne w które każde wlezie
pióro Szekspira dopisuje
czy ja jestem jednym z tych dwojga
ja martwy ty zaś żywa będziesz
gdy serce moje nie wytrzyma
cóż począć
diabeł chce tańczyć ze mną
a mnie żyć się zachciało



nie znajduję określenia
na wszak obecne dziwactwo
toż kaleką na słowa jestem
co gęba to mina kwaśna
nic a nic nikomu nie pasuję
ten siebie ceni
toż to Balzak wierszokleta
rymy do niej pisze
ćwierć wieku niech poczeka
może w ten kalendarz uderzy
tylko on nie hrabia
zwyczajny człowiek
teraz w tę porę
każdego bierze
wszak natura czyni swoje
w polach dzikie maki kwitną
może chabry o tej porze
chrabąszcze w dębach
kopulują
mniszek lekarski żółcią ściele
we dzwony bili w majówkę
flagi wieszali w dzień konstytucji
zielono mi zielono mi
tylko ja wolę te zielone w kieszeni
niestety są puste więc nie za szaleję
niech żyje bal
którego nie będzie



spotkałem anioła na skrzyżowaniu
dziwne to gdyż na nim przeważnie są diabły
już pora
przeto ja jeszcze żwawy jestem
jakoś mi nie po drodze
anioł uśmiechną się
poczym odleciał
zgubi wszy jedno pióro
i oto z pod niego anielski wers ten
kochaj bliźniego jak siebie samego
jak
kiedy mnie o pluto
niegdyś dawno temu pobito
tyle uraz a czemuż to
mam o wszystkim zapomnieć
będzie ci dane niebo
gdyż trudne jest wybaczenie
policzków tych dziesięć
w imię Boga są warte one


#FeaturedPost1 h3 a:hover {color:#000!important;border-color:#000;} #FeaturedPost1 h3 {important;bor

czyżbyś obuchem dostał że w oszołom taki  w portfelu miedziak ino  który nie zaszeleści  zdrowiej człowieku w umyśle  gdyż nie jest tajne śc...