tam gdzie pora ucieka
przystań bo kawa nalana
do leję tylko mleka
jaskółka odleciała
jesieni nie zatrzymała
paletą zaskarbi
kiedy liście zabarwi
proszę panią idź ze mną
po tym pięknym dywanie
co oderwane z gałęzi
ależ proszę mój panie
i sobie idą tak razem
które nie spadły tanecznie
wirują wirują
na wietrze
na wietrze