wtorek, 22 września 2026

widziałem już wiele
przeto czas pędzi 

ja również ręka swędzi 

pawiana do ziemi 

człowiecze do ud 

dwie ręce od Boga 

toż cud 

Socha prymityw 

do tego wola 

żeby z żołędzi

i pot z czoła 

takowe czasy 

dawno w przemianę 

gdyż co z zachodu 

to z skomputeryzowane  

snopy ze zbożem 

a gdzież tam rodaku 

cepy w odstawkę 

kapelusz na wieszaku

gwiazdkę piękna 
figę tyle 

co w otchłani nie dwie mile 

kosmos wielki 

toż nie sięgniesz 

nie pleć bzdur  

ależ będziesz

jak i dziś 

tak i jutro 

żeby mnie tu z kamasutrą 

zważ ukochany 

chłop jak chłop 

żeby w za mąż pójście 

i na tym stop 

jeden wór 

nocy każdej 

ja mam przecież wyobraźnię 

poniedziałek, 21 września 2026

prawie już czwarta
on tak i tik tak 

miesiąc temu wymieniłem bateryjki 

na samą myśl jakby mi tak kukał 

miałbym zerwana noc 

nocą ciemną 

jakbym słyszał swoje serce 

ścienny zegar w rytm mojego 

spokój obecny zawsze jest potrzebny 

wiem że jesteś ty 

w słowa Ani Wyszkoni 

czy tu czy tam 

jeden dom w moim sercu 

miłość twoja po zawsze

a ja lubię jesienie 

dłuższe noce przytulenie 

szczególnie późniejsze 

w zbliżeniu do równonocy 

święta nie za bardzo

gdyż robi się jarmark wtedy 

gość w domu 

Bóg w domu 

dostałem nowe skarpety 

cóż czas płynie i płynie 

a w lustro nigdy nie patrzyłem 

chyba że przy goleniu 

zacinając się nie raz

niedziela, 20 września 2026

życie kochana jest takie
jak sobie po dyktujesz 

a co plamą w honorze 

już tego nie zresetujesz 

toć z dyktanda pała 

kiedy żeś chwilę przespała

a co ci ktoś szepnął do ucha 

na wyrost się tego nie słucha 

w liczeniu nie wliczydle 

dziesiątki przed na skrzydle 

że teraz kalkulatory 

mamy więc problem spory

sobota, 19 września 2026

a gdzież biegniesz kochana
tam gdzie pora ucieka 
przystań bo kawa nalana 

do leję tylko mleka 

jaskółka odleciała 

jesieni nie zatrzymała 

paletą zaskarbi 

kiedy liście zabarwi 

proszę panią idź ze mną 

po tym pięknym dywanie 

co oderwane z gałęzi

ależ proszę mój panie 

i sobie idą tak razem 

które nie spadły tanecznie 

wirują wirują 

na wietrze 

na wietrze

poniedziałek, 14 września 2026

on ci głowę stracił 

kaj ją podział 

frelka niczym malowana 

w czerwonym familiaku mieszka 

familiak jak każdy 

kwadraciak z solidnej cegły 

kiedyś to ich było więcej 

ale cóż nowoczesności 

na parapecie freliki 

storczyki i takie tam 

sznureczki na balkonie 

zaś przed wejściem trzepak

to se myśli chołop 

na tych sznurkach moje kalisony zawisną 

kiedy ja tak jednym cięgiem 

za lukam do niej 


niedziela, 13 września 2026

widzi mi się kraj
a ja nie król Maciuś 

taki prawdziwy 

i bez dzwonu 

pobłogosław mnie w polu 

mój dobry Boże 

w którym znajdę prawdziwość twoją 

w złotym kłosie 

z którego chleb będzie 

w rządach buraków

co herbatę słodzić również 

tam cię widzę 

a nie gdzie płatomaty 

i bardziej niż króle 

ubrani w szaty

nie śniący nic
ponieważ snów nie pamiętam

a kiedy oczy otwieram 

stawiam czoła nowemu 

w bajki nie wchodzę więc 

i nie gonię króliczka 

ani upijam się 

żeby zapomnieć jak jest 

mój świat to ty i ja 

od wczoraj nie jestem sam 

przed wczoraj w ogóle nie był 

ten schemat w głowie mam 

śnieg lezał i wiatr wiał 

przebiśnieg pojawił się 

czy cztery pory już przeszły 

w których kochałem cię 

a może to tylko wiatr 

albo leżący śnieg 

bez ciebie nie mógłbym istnieć 

zmienić życie bieg

jest takie miejsce jedyne
to serce mojej kobiety 

w które wpuściłaś mnie wtedy 

co zawsze w nim mogę być 

gdy jestem niebo jest inne  

a gwiazdy śmieją się aż 

w ciemnościach niebo jaśnieje 

pewno uczycie te znasz 

gdyż ja tak a owszem 

nie wyrowadzaj mnie stąd 

bądź przy mnie bądź że zawsze 

by w najgorszym płynąć pod prąd 

wtedy niebo nie spadnie 

a żagle po pcha wiatr 

bo tak miłość głęboka 

nasz najukochańszy świat

piątek, 11 września 2026

zachód piękny był że wtedy
wyjdzie nowy z tejże biedy 

jak bieda mój że miły 

na kochanie masz że siły 

nie narzekać batów nie ma 

długi całus na do widzenia 

jutro przyjdzie Słońce wyjdzie 

jak szczęśliwe być w ojczyźnie 

nic nie spada gruz nie leży 

nie ma zboru list żołnierzy 

kto pochował ktoż zastrzelił 

woda na młyn co prze mielił

Posiał se fasolę
co do nieba tak 

która rośnie rośnie 

wyrósł Wielki krzak 

z dziesięć pędów 

niczym Jakubowa 

przebiły przez chmury 

teraz Jaś se chowa 

do księżyca ależ 

gdyż ziemi nie widzi 

obrósł toć we piórka 

Boga się nie wstydzi 

słońce wnet przypiekało

co nigdy nie gaśnie 

Jasiu swoje piekło 

uczynił tym właśnie

on nie maszeruje
również nie celuje 

raczej upada 

a w głowie ma wielką dziurę 

matka myśli żyje 

narzeczona czeka 

dziewczyna chce pójść na randkę

a on leży z tą dziurą we łbie 

żaden dzień już dla niego 

a on ginie w imię czego 

odpowiedzi może tę znam 

ale obrazi się pan 

czy to dom czy też pałać 

a przed wejściem wielki taraz 

basen w dole a ten w górze 

zawieszony jest na chmurze

za kolejnym dniem 

kiedy jeszcze ty 

powiedz mi że kochasz 

za nim wejdziesz w mgły 

i mi znikniesz z oczów 

raz na zawsze już 

a ja tak zatęskniłem

jak marynarz do mórz 

dzisiaj niechaj trwa 

stada słońc za nami 

kiedy to się skończy 

już nie doczekamy 

w te marzenia więc 

i odejdę w sny 

żebyś zawsze była 

aż do końca dni 

chmur dzisiaj nie ma 

chociaż jesiennie tak 

boś tyś słońcem mnie 

mlecznej drogi blask
panie Buciku kochany
ja całkiem wypompowany

a gdzież mi klęczeć pod krzyżem 

po tej miseczce z ryżem 

w koło jeno jęczenie 

a ja i tak się nie zmienię 

z niczego nie ustąpię 

nie wątpię 

choćby pysków najgorsze 

wyciepie w pierwszym sorcie 

mając wszystko głęboko 

a ty się nie zrażaj wysoko 

również palcem w grożenie 

bo i tak się nie zmienię

czwartek, 3 września 2026

na pewno czuje
i tego nie zmarnuje 

kochanie jest piękne 

które potęguje 

jak kropla wody 

na liści zwiędnięty 

a kiedy zmoczy 

wszak kwiatek piękny 

już cię widzę 

piękniejszą niż wczoraj 

a jutro bardziej 

och radość jako 

oj dobry Boże 

niebo mnie zostałeś 

o moim kochaniu 

nie zapomniałeś 

dwa razy się zdarza 

a nawet dziesięć 

już nie będę 

aż tyle pocałunków

środa, 2 września 2026

strzelaj
domyśl się z czego 

a nie z karabinu 

żeby nam polaków przybyło 

jak pszczółki na kwiatach 

zapyl

dziś dziewica 

jutro matka 
.
kto ty jesteś 

Polak mały 

pani Grzesia zapyta 

oby kbks w rękach nigdy 

ile trzeba zabić 

żeby wojna się skończyła

wtorek, 1 września 2026

życie ułóż sobie sam
gdyż nikt za ciebie tego nie zrobi 

a kiedy dojdzie drugie 

i ono coś dołoży 

wspólnota 

nie miernota 

wielka siła jest w niej 

co dwoje może 

temu daj Boże lżej 

z tym wszystkim popchnąć lżej 

i rano kiedy się budzisz 

patrzysz jej w oczy 

a na śle 

które niczym gwiazdy lśnią 

tysiąc życzeń po co one 

to jedno wystarczy 

patrz tak samo również jutro

#FeaturedPost1 h3 a:hover {color:#000!important;border-color:#000;} #FeaturedPost1 h3 {important;bor

widziałem już wiele przeto czas pędzi  ja również ręka swędzi  pawiana do ziemi  człowiecze do ud  dwie ręce od Boga  toż cud  Socha prymity...