twoja pani
chleba w gębie
ani ani
brzuch ci spuchnie
z braku chleba
puk puk puk
to ja bieda
grają marsza
aż cię skręca
skóra kość
ani kęsa
chleba w gębę
a odejdę
z niedostatku
znów przybędę
Dziwne niebo jakby na burzę a i ja się chmurze nad głową purpura na pysku jakby na pełnym dysku patrzeć jeno kiedy się położę we szyby...